wzrastające koszty pracy

Jak wiadomo, pracownicy to nieodzowny element całej biznesowej układanki. Aby rozwijać swoją działalność, nie ma innej rady – trzeba ich zatrudniać. Problemem mogą okazać się wzrastające koszty pracy.

Wzrastające koszty pracy

Koszty związane z zatrudnieniem pracowników w Polsce są jednymi z najwyższych w Europie. Mimo tego, że jest źle, problem ten wydaje się jeszcze bardziej pogłębiać. Widać to na przykładzie wyliczeń ekspertów. W drugim kwartale 2019 roku koszty pracy wzrosły o 7,8 %. Najbardziej bulwersuje fakt, że tracą na tym obie strony zawierające umowę. Zarówno pracodawca, jak i pracownik, mogą czuć się poszkodowani. Ten pierwszy poniesie druzgocące koszty związane z zatrudnieniem, przez co ten drugi nie dostanie zadowalających pieniędzy „na rękę”. Usatysfakcjonowane może być tylko państwo, które poprzez systematyczne podnoszenie pensji minimalnej zwiększa wpływy do budżetu.

Brutto to nie netto 

Zanim zaczniemy narzekać na swoją pensję, uświadommy sobie, że to, co dostajemy co miesiąc na swoje konto bankowe, to zaledwie część tego, co nasz pracodawca nam płaci. Należy dodatkowo uwzględnić:

  • składkę emerytalną (9,76 %)
  • wkład chorobowy (2,45 %)
  • składkę rentową (1,50 %)
  • opłatę zdrowotną (9 %)
  • podatek dochodowy (17 %)

Wszystkie powyższe koszty obliczane są na podstawie kwoty brutto. Wyjątkiem jest składka zdrowotna ustalana za sprawą sumy brutto pomniejszonej o ubezpieczenie społeczne i podatek dochodowy. Wydaje się sporo? To jeszcze nie koniec! Przedsiębiorca szacujący koszty zatrudnienia pracowników, nie może zapomnieć też o:

  • składce emerytalnej (9,76 %)
  • opłacie rentowej (6,50 %)
  • składce na fundusz pracy (2,45 %)
  • wkładzie wypadkowym (1,67 %)
  • składce na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (0,10 %)

Przykład z pensją minimalną

Jak to wygląda w praktyce? Obecna pensja minimalna w Polsce wynosi 2600 złotych brutto. Niestety, w portfelu pracownika znajdzie się tylko 1920, 62 złote. Co więcej, łączny koszt pracownika dla pracodawcy wyniesie 3132, 48 złote. Pracownicy poniżej 26. roku życia dostaną „na rękę” 2041, 62 złote.

Umowa zlecenie

Aby pracodawca miał szansę na opłacalność biznesu, nierzadko musi szukać oszczędności kosztem pracownika. Jednym z najpopularniejszych sposobów na jest proponowanie umowy zlecenie zamiast tej o pracę. Szczególnie korzystne są one dla osób, które nie przekroczyły 26. roku życia. Wówczas (jeśli pracownik posiada status osoby uczącej się) kwota netto równa się kwocie brutto. Pracownicy mający powyżej 26 lat nie skorzystają już z tego typu „ulgi”, a koszty utrzymania ich stanowiska pracy będą takie same, jak w przypadku zatrudnienia na umowę o pracę.

krótszy czas pracy

Nie osiem, a sześć godzin pracy. Czy to naprawdę możliwe? Według Premier Finlandii Sanny Martin, jak najbardziej! Krótszy czas pracy ma sprawić, że pracownicy będą szczęśliwsi i bardziej produktywni.

 Krótszy czas pracy

Coś, co z pozoru wydaje się niemożliwe, już niedługo może stać się rzeczywistością, ponieważ obecna Premier Finlandii planuje odciążyć pracujących Finów, znacząco skracając im ich czas pracy. Nowe rozwiązanie miałoby polegać na sześciu godzinach pracy dziennie (zamiast standardowych ośmiu). Co ciekawe, Marin o swoim innowacyjnym pomyśle wspominała jeszcze zanim została szefową rządu. W związku z tym nie pozostało jej nic innego, jak tylko przekonać koalicyjnych partnerów politycznych i zmiany wprowadzić w życie.

Musimy stworzyć jasną wizję i określić potrzebne kroki do tego, by Finlandia przeszła do krótszego czasu pracy, a fińskim pracownikom lepiej się pracowało i żyło – podkreśliła podczas niedawnej konwencji partii.

Zwiększenie zatrudnienia

Skrócenie czasu pracy jest możliwe nawet w sytuacji postępującego bezrobocia, spowodowanego pandemią koronawirusa. Jak mówi 34 – letnia Finka, tego typu rozwiązanie przyczyniłoby się do zwiększenia ogólnego zatrudnienia. Obecnie wskaźnik zatrudnionych osób w wieku produkcyjnym oscyluje w granicach 73,7%. To jej nie zadowala i za sprawą zmniejszenia dziennej dawki godzin pracy planuje się wzrost tej statystyki do wymarzonych 75%.

Czy w Polsce się to przyjmie?

Jak mówi Jeremi Mordasewicz, ekonomista i doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, zamożność Finów względem Polaków jest zdecydowanie większa, dlatego rozważania nad ewentualnym wprowadzeniem w naszym kraju krótszego dnia pracy jest – według niego – są całkowicie oderwane od rzeczywistości.

Nie mamy kopalni diamentów, złota, innych cennych surowców i kapitału. Jedynym źródłem dobrobytu jest praca. Nie jesteśmy Arabią Saudyjską z jej ropą czy Francją z jej kumulowanym przez całe pokolenia kapitałem. To prawda, że pracujemy więcej niż np. Niemcy, ale mamy zaledwie 2/3 ich produktywności, więc musimy pracować więcej – precyzuje.

Fake news

Okazuje się, że informacja, jakoby Premier Finlandii zastanawiała się nad wprowadzeniem skróconego czasu pracy jest nieprawdziwa! Nie wiadomo, kto stoi za jej wprowadzeniem do medialnego obiegu. Jako pierwszy opinię publiczną poinformował o tym anglojęzyczny tygodnik New Europe wydawany w Belgii. Nie trzeba było długo czekać aż inne media ją powielą. Fińska ambasada informację tę szybko zdementowała i zaznaczyła, że Sanna Martin jedynie „rozważała taką możliwość, a nie planowała”.

Kim jest Senna Martin?

Zaledwie 34 – letnia Sanna Marin to jedna z najmłodszych liderek państw europejskich. Jako Premier Finlandii urzęduje od grudnia 2019 roku. Od tego czasu zdążyła podjąć decyzję o podwyższeniu pensji i wycofaniu niektórych ustaw poprzedniej ekipy rządzącej, zakładających znaczące cięcia budżetowe.

Urodziła się w Helsinkach. Wychowana została przez parę homoseksualną (przez swoją matkę i jej partnerkę). Miesiąc temu zawarła związek małżeński z Markusaem Räikkönenem. W 2018 roku urodziła się ich córka Emma.

Płaca minimalna w górę od przyszłego roku

płaca minimalna

Płaca minimalna ma wzrosnąć. Przynajmniej tak wynika z projektu rozporządzenia Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zakłada on podniesienie pensji Polaków do poziomu 2800 złotych brutto. Jego wejście w życie planowane jest od 1 stycznia 2020 roku.

Płaca minimalna w górę

Oprócz podniesienia płacy minimalnej (w skali miesiąca), planuje się też zmianę stawki godzinowej. Od przyszłego roku ma ona wynosić 18,30 złotych brutto. Szacuje się, że na zaplanowanych podwyżkach zyska około 1,7 miliona pracowników, otrzymujących do tej pory najmniejsze możliwe wynagrodzenie. Ich realne pensje (to, co w portfelu) wzrosną o 140 złotych – z 1920 zł do 2060 zł.

Problem pracodawców

Niestety, najbardziej na planowanej podwyżce ucierpią pracodawcy. Już w tej chwili koszty utrzymania pracowników stanowią nie lada wyzwanie dla małych i mikroprzedsiębiorstw, a po ich podniesieniu może być jeszcze trudniej. Szacuje się, że całkowity koszt podwyżek dla dużych firm to 826,2 mln złotych. W przypadku małych, średnich i mikroprzedsiębiorstw to aż 3,04 mld złotych.

Obietnice a rzeczywistość

Przypomnijmy, politycy partii rządzącej przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi zapowiadali wzrost płacy minimalnej. Miały one wynosić 3 tysięcy złotych na koniec 2020 roku i do 4 tysięcy złotych na koniec 2023 roku. Już teraz widać, że prawdopodobnie nie będzie to możliwe.

Prognozy dotyczące stopy bezrobocia w 2021 r. prezentowane przez ekspertów krajowych i międzynarodowych wskazują na to, że efekt epidemii będzie odczuwalny przede wszystkim w 2020 r., zaś w 2021 r. sytuacja powinna się ustabilizować lub poprawić. Podwyższenie minimalnego wynagrodzenia za pracę pozytywnie wpłynie na sytuację finansową gospodarstw domowych, podnosząc dochody pracowników wymagających szczególnej ochrony w czasie kryzysu wywołanego epidemią COVID-19 – można przeczytać w projekcie.

Związkowcy więcej, przedsiębiorcy mniej

Rozwiązanie zaproponowane przez stronę rządową nie spodobało się wszystkim. Związki zawodowe oczekiwały kwoty równej 3100 złotych brutto. Przedstawiciele przedsiębiorców 2600 złotych brutto – takiej, jaka obecnie obowiązuje, jeśli chodzi o regulację płacy minimalnej. Nie chcąc podwyżek, argumentowali to trudnym czasem w gospodarce, która przez pandemię koronawirusa zdecydowanie zwolniła.

rekrutacja internetowa

Jest nowoczesna i zyskuje coraz większą rzeszę zwolenników. Fakt, że nie wymaga bezpośredniego kontaktu jest jej dodatkowym atutem. Rekrutacja internetowa coraz częściej jest wykorzystywana do pozyskiwania nowych pracowników przez polskie firmy.

 Rekrutacja internetowa – gdzie znaleźć ogłoszenie?

 Możliwości jest wiele. Dzisiaj praktycznie każdy, każda firma, publikuje swoje oferty pracy w wirtualnej rzeczywistości. Czyni to za pośrednictwem:

 

Z początkiem 2020 roku, w związku z pojawieniem się globalnej pandemii koronawirusa, tego typu forma pozyskiwania nowych pracowników zyskała jeszcze większe uznanie w oczach ekspertów HR. Zdecydowana większość kandydatów doskonale wie, że bez Internetu trudno o nową pracę. Możliwości rozwoju technologicznego niosą za sobą szereg korzyści nie tylko dla pracodawcy, ale i potencjalnego pracownika. Mając do dyspozycji komputer lub smartfon, oboje mogą na siebie trafić nie opuszczając swojego fotela.

 Internetowa rekrutacja – na czym polega?

Choć internetowa rekrutacja odbywa się w rzeczywistości wirtualnej, w swoim ogólnym schemacie nie odbiega znacząco od tej tradycyjnej. Różni się jedynie w formie przeprowadzanej rozmowy kwalifikacyjnej. Dotychczasową typu face to face zastępuje połączenie za pośrednictwem różnego typu nowoczesnych komunikatorów, takich jak choćby:

  • Skype
  • WhatsApp
  • Meesenger
  • Zoom

Oczywiście, nie należy zapominać też o standardowych rozmowach telefonicznych. To właśnie za ich sprawą pracodawca może najszybciej skontaktować się ze swoim przyszłym pracownikiem.

Tak samo, jak w przypadku spotkania stacjonarnego, rozmowa online odbywa się o wcześniej ustalonej godzinie i w takim samym – formalnym charakterze. Warto przy tym pamiętać o odpowiednim ubiorze. Wiele komunikatorów posiada opcję wideo, dlatego głupio by wyszło, gdyby nasz przełożony zobaczył nas w piżamie. W czasie tego typu rozmowy osoba ją przeprowadzająca ma szansę na poznanie osobowości kandydata, jego wykształcenia czy posiadanego doświadczenia.

Rekrutacja online a koronawirus

W 2020 rekrutacja internetowa prawie w całości zastąpiła rekrutację tradycyjną. Wszystko za sprawą globalnej pandemii koronawirusa, która zmusiła całe społeczeństwa do zdecydowanego ograniczenia kontaktów międzyludzkich. Mając do dyspozycji krótką chwilę, możemy skontaktować się z rozmówcą z drugiego końca kraju i to bezkontaktowo! Jest to niebywały walor bezpieczeństwa, gwarantujący zahamowanie rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19.

Umowa o pracę a umowa zlecenie

Umowa o pracę a umowa zlecenie

Umowa o pracę a umowa zlecenie. Czym się różnią? O czym trzeba pamiętać, jeśli chcemy zatrudnić pracownika na umowę zlecenie, a o czym, jeśli przygotowujemy dla niego umowę zlecenie? Chciałbyś się tego dowiedzieć? Zarezerwuj dwie minuty i wszystkiego się dowiedz!

Umowa o pracę

Umowa o pracę zawiera przedsiębiorca a pracownikiem. Pracobiorca, który zdecyduje się złożyć na niej swój podpis zobowiązuje się jednocześnie do wykonania określonej pracy na rzecz pracodawcy, pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę oraz z gwarancją określonego wynagrodzenia. Można to przestawić za sprawą pięciu (5) podstawowych założeń przypisanych tej formie zatrudnienia: 

  • praca określa rodzaj wykonywanych obowiązków;
  • odbywa się na rzecz pracodawcy;
  • pracodawca ma prawo wymagać i zlecać konkretne zadania;
  • praca odbywa się w konkretnym miejscu i czasie;
  • za wykonywanie obowiązków pracownikowi należy się wynagrodzenie;

Umowa o pracę a umowa zlecenie

Jeśli powyższe punkty zostaną spełnione (bez wyjątków), to wówczas mamy do czynienia z umową o pracę. Natomiast, jeżeli obie strony (pracodawca i pracownik) zdecydowali się na zawarcie innego typu umowy (np. zlecenie), to co najmniej jedna z wyżej wymienionych zasad powinna być zaniechana. Oczywiście, dopuszcza się sytuacje, w których dwie lub więcej tego typu zasad nie występują w umowie. Jednak – przynajmniej w teorii – nie mogą występować wszystkie jednocześnie.

Kodeks pracy zabrania zastępować umowę o pracę jakąkolwiek inną formą zatrudnienia, jeżeli „posiada ona znamiona stosunku pracy”. Pracodawca, który zatrudni pracownika na podstawie innej niż umowa o pracę, a ich relacja będzie zawierała w sobie pięć wspomnianych znamion stosunku pracy, narazi się na potężne kary. Każdy nieuczciwy „chlebodawca” podlega karze grzywny wynoszącą od 1000 do 30 000 złotych.

Rodzaje umowy o pracę

Jedną z najpopularniejszych form nawiązania stosunku pracy jest oczywiście umowa o pracę. Zawiera się ją w formie pisemnej najpóźniej chwilę przed rozpoczęciem wykonywania obowiązków zawodowych. Trzeba pamiętać o zadbaniu o wszystkie kwestie formalne. Mamy do wyboru trzy rodzaje umowy o pracę:

  • umowa na okres próbny
  • na czas określony
  • umowa na czas nieokreślony

Bardzo ważne jest to, aby zadbać o odpowiednie regulacje w treści umowy o pracę. Abyśmy zawsze wiedzieli, kto się z kim umawia i na co. Ważne, aby wszystko precyzyjnie ustalić, aby później nie było konieczności spotykania się przed sądem pracy, które będzie w tych sprawach odpowiednią instytucją do rozstrzygania sporów. Mamy nadzieję jednak, że nikt z czytając nigdy nie miał i nie będzie miał tego typu problemów.

Umowa zlecenie

Pamiętajmy, że umowa zlecenie jest umową cywilnoprawną. Przy rozstrzyganiu wszelkich sporów pomiędzy pracodawcą a pracownikiem podstawowe znaczenie mają przepisu Kodeksu Cywilnego a nie Kodeksu Pracy (w przypadku umowy o pracę). Co jeszcze wyróżnia umowę zlecenie od umowy o pracę?

  • zleceniobiorca nie ma obowiązku wykonywania zlecenia w ściśle określonym miejscu ani czasie, nie jest też zależny od zleceniodawcy,
  • zlecenie może być wykonane przez osobę trzecią,
  • umowa-zlecenie niekoniecznie musi być odpłatna,
  • wynagrodzenie nie musi być płatne co miesiąc,
  • zleceniobiorca za szkodę wyrządzona zleceniodawcy lub osobom trzecim w związku z wykonywanym zleceniem odpowiada całym swoim majątkiem.
  • Od wynagrodzenia brutto wynikającego z umowy-zlecenia pobierane są składki na: ubezpieczenie społeczne 
  • rentowe (nie są pobierane, jeśli zleceniobiorca ma status studenta) 
  • składka na ubezpieczenie zdrowotne 

Dodatkowo, pracownik na własne życzenie może obciążyć swoje wynagrodzenie składką na ubezpieczenie chorobowe.Od każdej umowy zlecenie – tak samo jak od umowy o pracę – trzeba odprowadzić zaliczkę na podatek dochodowy w wysokości 18% świadczenia pomniejszonego o koszty uzyskania przychodu dodatkowo pomniejszonego o kwotę pobranej składki na ubezpieczenie zdrowotne nieprzekraczającej 7,75 proc. podstawy wymiaru składki.

Termin urlopu – kto go ustala?

Termin urlopu - kto go ustala?

Każdy, komu się wydaje, że może wziąć urlop, kiedy mu się tylko podoba, jest w głębokim błędzie. Co prawda przyjęta praktyka pozwala dostosowywać plany urlopowe do osobistych życzeń pracowników, ale – co zrozumiałe – nie zawsze wszystkim można dogodzić. Problemy zaczynają się zwykle w najbardziej obleganym okresie wakacyjnym, kiedy w tym samym czasie największa rzesza pracowników planuje odpocząć i wyjechać na zasłużone wakacje. Termin urlopu – kto go ustala?

Tak, to właśnie w okresie wakacyjnym pracodawcy zmagają się z największą bolączką do jakich bez wątpienia zaliczają się urlopy wypoczynkowe. Ich kumulacja, przypadająca na miesiące lipiec i sierpień, sprawia, że zapewnienie ciągłości funkcjonowania firmy staje się nie lada wyzwaniem.

Przepisy

Kiedy analizujemy prawo pracy, widzimy, że celem każdego pojedynczego przepisu jest ochrona konkretnej wartości. Może to być życie, zdrowie czy choćby życie rodzinne. Rozpatrując każdy wniosek urlopowy, trzeba zadać sobie pytanie – co jest ważniejsze? Przykładowo, nasz pracodawca można wybierać pomiędzy zdrowiem a pieniędzmi (odpowiedź wydaje się jednoznaczna).

Obowiązek urlopu

Przedsiębiorca jest zobowiązany do udzielenia urlopukażdym roku kalendarzowym. Niektórzy pracownicy – co pokazuje praktyka – przesadnie wierzą w swoje siły. Chcąc „nazbierać” dodatkową – ogromną ilość dni wolnych od pracy, nie wykorzystują ich regularnie. Zdarzają się też przypadki, kiedy pracownicy marzą o zamienianiu przysługującego im odpoczynku na gotówkę! 

W dłuższej perspektywie czasu tego typu praktyki odbiją się negatywnie na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Żaden człowiek, nawet ten najbardziej „zaprawiony w bojach” nie jest w stanie żyć samą pracą. Oczywiście, mówimy tutaj o przypadkach uczciwej i wydajnej pracy. Osoby, które z reguły nie stawiają na sumienność i rzetelność, faktycznie mogą „pracować” przez wszystkie 365 dni w roku. Termin urlopu – kto go ustala?

Plan urlopów

Plan urlopów to nic innego, jak grafik urlopowy pracowników. W każdym roku kalendarzowym ustala go pracodawca (po wcześniejszej konsultacji z pracownikami). Ma na to czas do 31 grudnia roku poprzedzającego. Układając go, powinien pamiętać o konieczności zachowania ciągłości wykonywanych prac. Wszelkiego rodzaju prośby pracownika mogą być w tym przypadku jedynie głośnymi „sugestiami”.

„Urlopy powinny być udzielane zgodnie z planem urlopów. Plan urlopów ustala pracodawca, biorąc pod uwagę wnioski pracowników i konieczność zapewnienia normalnego toku pracy” (Art. 163. § 1.)

Trzeba jednak pamiętać, że powyższe zasady egzystują tylko w przypadku, jeśli w danej firmie istnieją związki zawodowe. Kiedy ich nie ma, pracodawca nie powinien odgórnie narzucać planów urlopowych. Przyjmuje się, że urlopy udzielane są po uprzednim uzgodnieniu terminu z samym zainteresowanym (podopiecznym). Jeśli przełożony – mimo wielokrotnych propozycji – nie jest w stanie dojść do zadawalającego porozumienia z pracownikiem, mając na uwadze ciągłość funkcjonowania firmy, zawsze ostateczne słowo należy właśnie do niego (red. pracodawcy). To nieprawda, że pracownicy ustalają terminy swoich urlopów według własnego widzimisię.

Nieszczęsny COVID-19

Niespodziewane nadejście pandemii spowodowało, że Polacy wyjątkowo niechętnie podchodzą do tegorocznych wyjazdów wakacyjnych. Zaledwie 34% polskich pracowników zadeklarowało chęć wypoczynku poza miejscem zamieszkania. Wpływ na taki stan rzeczy ma nie tylko strach przez zarażeniem wirusem, ale też finanse. Co trzeci Polak stracił część swoich zarobków, a co dwunasty stracił jakiekolwiek źródło dochodów. Trudno przypuszczać, by sytuacja w najbliższym czasie wróciła do normy. Szacuje się, że branża turystyczna odbuduje się najwcześniej dopiero za trzy lata.   

Nierówność zawodowa kobiet i mężczyzn

Nierówność zawodowa kobiet i mężczyzn

Nierówność zawodowa kobiet i mężczyzn – co to takiego? Zaledwie 4 % Polek pełni funkcję prezesa, a 6 % zajmuje wysokie stanowiska zarządcze – wynika z badań przeprowadzonych przez firmę Spencer Stuart. Dlaczego nie potrafimy zaufać płci pięknej? Powodów jest wiele, dlatego postaramy się szczegółowo wyjaśnić każdy z nich.

Niepewność

W Polsce w dalszym ciągu kobiety nie zajmują stanowisk kierowniczych. Według socjologów za taki stan rzeczy w największym stopniu odpowiadają same zainteresowane. Mówi się, że Polki nie są wystarczająco pewne siebie, a często też brakuje im odpowiedniej dawki determinacji do osiągnięcia upragnionych celów zawodowych. Przez to, w konsekwencji tworzą się na ich temat niesprzyjające stereotypy, które później bardzo trudno obalić. Właśnie stąd wynika nierówność zawodowa kobiet i mężczyzn.

Życiowa dobroć złym drogowskazem

Za przykład ich wrodzonej skromności mogą posłużyć standardowe reakcje na otrzymywane komplementy. „Nie wyglądam dzisiaj tak pięknie, nie przesadzaj”, zakończenie tego projektu to nie moja zasługa, pracował na to cały zespół” – zazwyczaj odpowiadają. O ile w codziennym życiu skromność jest cenną i dobrze postrzeganą cechą charakteru, to w korporacyjnym wyścigu szczurów hamuje szeroko rozumiany zawodowy rozwój.

Marzenia wabiące

Okazuje się, że kobiety bardzo rzadko wyznaczają sobie długoterminowe cele. Udowodniono, że osoby z jasno sprecyzowanymi planami zdecydowanie częściej osiągają sukces. Zamiast myśleć długofalowo, Polki precyzują tzw. marzenia wabiące. Jest to ten typ marzeń, który mimowolnie przejmuje się od otaczającego nas otoczenia, np. od rodziny czy przyjaciółek. Mogą one przybrać postać zarówno materialną (przedmioty z telewizyjnej reklamy) lub też emocjonalną (wartości wyniesione z rodzinnego domu).

Przykładem marzenia wabiącego może być choćby przejeżdżający samochód. Ładny, szybki, luksusowy, przykuwający wzrok. Mimo tego, że nasz obecny nie jest najgorszy i się nie psuje, pragniemy czegoś innego. Kiedy już na niego zarobimy i zdecydujemy się sfinalizować wymarzoną transakcję, nagle okazuje się, że spełnia on dokładnie takie same funkcje, jak nasz poprzedni. Dojeżdżamy nim do pracy w taki sam sposób, na czterech kołach. Różnica jest jedynie taka, że w naszym portfelu brakuje kilkudziesięciu lub kilkuset tysięcy złotych.

Marzenia szepczące

Wnioskiem wyżej opisanych dywagacji wydaje się fakt, że realizacja marzeń wabiących nie gwarantuje długoterminowego spełnienia. Cieszymy się nimi tylko przez krótką chwilę, a później i tak wszystko wraca do normy. Sposobem na to może być głębsze wsłuchiwanie się w swoje wnętrze, co określane jest mianem marzeń szepczących. Są one ściśle powiązane z naszymi indywidualnymi talentami i osobowością. Polecane jest tutaj też częste czytanie książek, bowiem chwila wyciszenia i rozwoju wyobraźni może odpowiednio pobudzić nasze ciche marzenia i tym samym podpowiedzieć, czego tak naprawdę oczekujemy od życia.

Różnice zarobkowe

Różnice między kobietami a mężczyznami widoczne są też w wysokości zarobków. Według GUS-u Panie zarabiają od Panów średnio 700 złotych brutto mniej. Wynika z tego, że mężczyźni w jednym miesiącu – przykładowo – mogą zarobić przeciętnie 4705,63 zł, podczas gdy kobiety tylko 3971,13 zł. Na szczęście o wiele mniejsza dysproporcja występuje w wysokości stawki godzinowej. W tym przypadku płeć piękna może liczyć na niższą stawkę o 12,1 % (średnio 24,79 do 27,79). Co prawda, dalej jest to krzywdzące, ale tendencja do zacierania stereotypowych niesprawiedliwości wydaje się coraz bardziej widoczna.

Wiara w siebie  

Chcąc odnieść zawodowy sukces warto wzorować się na kobietach, którym to się już udało. Sposób myślenia, motywacji, odreagowywania codziennego stresu czy rozwiązywania napotykanych przeszkód może sprawić, że dowiemy się naprawdę sporo. Oczywiście, znając teorię nie da się jej zero-jedynkowo przenieść w praktykę. Ale…może jednak warto spróbować? 

Wakacyjne 1000+. Dla kogo i na jakich zasadach?

Wakacyjne 1000+ - dla kogo i na jakich zasadach?

Wakacyjne 1000+ – dla kogo i na jakich zasadach? Tegoroczne wakacje zgodnie przez wszystkich zapowiadane są jako te wyjątkowe. Nie tylko ze względów bezpieczeństwa, ale i z powodów ekonomicznych. Polski rząd szykuje bowiem wprowadzenie specjalnego bonu turystycznego opiewającego na kwotę 1000 złotych. Kto będzie mógł ubiegać się o tego typu dofinansowanie? Z jakich środków zostanie ono pokryte? Jakie jest główne założenie programu? Przyjrzeliśmy się sprawie głębiej i odpowiedzieliśmy na mniej lub bardziej nurtujące pytania.

Choć pandemia spowodowana koronawirusem powoli zaczyna odpuszczać, a gospodarka powoli wraca do wcześniejszej normalności, to niestety, jej skutki są i będą widoczne co najmniej przez kilka najbliższych lat. Restauracje, bary, hotele, salony kosmetyczne, zakłady fryzjerskie, sklepy – kryzys dotkną wszystkich, bez wyjątków. Szczególnie poszkodowana może czuć się branża turystyczna, bo trudno przypuszczać, by Polacy decydowali się w tym sezonie na dalekie i kosztowne wakacje zagraniczne. Chcąc temu zaradzić, polskie władzy wpadły na pomysł dofinansowywania turystycznych doznań. Ma to uratować wiele gałęzi branży turystycznej. Wstępnie mówi się o tym, że ma z niego skorzystać nawet 7 milionów Polaków. Wakacyjne 1000+ – dla kogo i na jakich zasadach?

Wysokość bonu turystycznego

1000 złotych – właśnie taka kwota ma przypaść na jednego pracownika z tytułu wspomnianego bonu turystycznego. Z tego 90% (900 złotych) ma pokryć państwo. Brakujące 10% (100 złotych) ewentualnie dołoży nasz pracodawca. Warto przy tym zaznaczyć, że jest to projekt, który w dalszym ciągu jest konsultowany (przede wszystkim z pracodawcami). Nieoficjalnie mówi się, że niektórych przedsiębiorców nie stać na dodatkowe koszty.

Dla kogo 1000+?

1000+ wykorzystać mogą tylko osoby zatrudnione na umowę o pracę. Ich zarobki nie mogą przekraczać 4000 złotych brutto miesięcznie. Mimo tego, że wiele środowisk zachwala pomysł rządu, w tym przypadku wydaje się on druzgocąco krzywdzący dla pracowników wykonujących swoje zawodowe obowiązki na podstawie umów cywilnoprawnych lub samozatrudnionych. Z programu wykluczono również rencistów i emerytów.

Warunki, jakie należy spełnić

Procedura z założenia ma być jasna i przejrzysta. Aby móc ubiegać się o dofinansowanie, należy: 

  • posiadać polskie obywatelstwo;
  • umowę o pracę;
  • zarabiać nie więcej niż 4000 złotych brutto miesięcznie;

Ponadto, pracodawca może, ale NIE MUSI godzić się na wspomniane wcześniej dołożenie brakujących 100 złotych. Tym samym to właśnie od woli naszego „chlebodawcy” zależy, czy nasze wakacje w tym roku znacząco nie uszczuplą naszego portfela. Oczywiście, dalej nie wszystko jest wiadome, a ostateczne zasady bonu do jego ostatecznego wejścia w życie mogą się jeszcze kilkakrotnie zmienić.

Zamysł

Podstawowym założeniem 1000+ przygotowywanego przez rząd jest wsparcie POLSKIEJ branży turystycznej. Ma im to zrekompensować straty, jakie ponieśli w wyniku pandemii. Dlatego też środki z dofinansowania można wykorzystać na usługi znajdujące się na terenie naszego kraju. Można w to włączyć hotele, pensjonaty czy biura podróży oferujące wakacje w Polsce. Jeśli marzysz o zagranicznych wakacjach, całość musisz sfinansować z „własnej kieszeni”, a więc tak, jak to było do tej pory.

Jak otrzymać bon?

Na to pytanie jeszcze nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Nieoficjalnie, mówi się o kartach przedpłaconych (prepaid) lub aplikacji uprzednio zasilonej odpowiednią sumą pieniędzy. O to, aby każdy pracownik, któremu przysługuje dofinansowanie miał dostęp do środków, ma odpowiadać jego pracodawca. Jak widać, wiemy tyle, że nie wiemy nic. Mamy tylko nadzieję, że nasi włodarze dojdą do pełnego konsensusu jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wakacyjnego. W końcu każdy z Nas chciałby dostać dodatkowe 1000 złotych na zasłużony wypoczynek, prawda?

Sprzedaż bonu

Powstanie „czarnego rynku” nawet dla największych cwaniaczków nie będzie możliwe! Przewidziane jest jednak przekazanie bonu na inną osobę znajdującą się w obrębie najbliższej rodziny. Oficjalna wymiana bonu na gotówkę również nie będzie miała prawa się zdarzyć.

Jego ważność

Bon będzie można wykorzystać w ciągu 2 następnych lat. Zrealizujemy go zarówno jednorazowo (na większy wakacyjny wyjazd), jak i wielokrotnie, np. wyjeżdżając tylko na weekendy.

InWork w Forum Przedsiębiorczości

InWork w Forum Przedsiębiorczości
  • Rekrutacja hybrydowa – dlaczego to innowacyjne rozwiązanie jest idealne dla pracodawców?
  • Z jakich powodów powinniśmy stawiać na polskich pracowników?
  • Jak trudno o sumiennych i dobrze wykwalifikowanych pracowników na dzisiejszym rynku pracy?

Na te i bardziej szczegółowe pytania znajdziecie odpowiedź w artykule. Znajdziecie go w najnowszym wydaniu Forum przedsiębiorczości, w dzisiejszej Gazecie Wyborczej. Odpowiadał Sebastian Zelek, Prezes Agencji Pracy InWork.

InWork w Forum Przedsiębiorczości

Część organizacji postawiła na pozyskiwanie osób zza granicy, jednak według nas nie jest to dobre wyjście z sytuacji. Przy zatrudnieniu obcokrajowca pracodawca musi zapewnić mu dojazd do pracy, zakwaterowanie, zagospodarowanie czasu wolnego. Istnieje też wysokie ryzyko odejścia z pracy takiej osoby z powodu powrotu do swojego kraju czy uzyskania minimalnie wyższego wynagrodzenia w innym zakładzie. Dlatego w naszej firmie stawiamy na polskich pracowników – powiedział Prezes InWork w Forum Przedsiębiorczości. Podkreśla tym samym pewnego rodzaju wyjątkowość agencji InWork na tle konkurencji branży HR.

Rekrutują w całej Polsce

Choć siedziba firmy mieści się w województwie śląskim, w Dąbrowie Górniczej, to dzięki wykorzystaniu najnowocześniejszych metod online zespół rekruterów jest w stanie znaleźć pracowników dla każdej firmy, niezależnie od jej lokalizacji. Inwork zatrudnia i oddelegowuje do swoich klientów miesięcznie ponad 700 pracowników tymczasowych wyłącznie z Polski. W zeszłym roku w sumie zatrudniliśmy ponad 3 500 pracowników tymczasowych. Większość z nich związała się z naszymi klientami na stałe – przekonuje Sebastian Zelek.

Jakie są jeszcze inne powody, aby zacząć budować swoją kadrę przy pomocy doświadczonych specjalistów, jakich bez wątpienia posiada InWork? Jeszcze raz zachęcamy do zapoznania się z potężną dawką wiedzy, jaką Prezes InWork “sprzedał” w Forum Przedsiębiorczości (strona trzecia).

WEJDŹ I ZOBACZ ARTYKUŁ

Jakie zasady u fryzjera i kosmetyczki?

Jakie zasady u fryzjera i kosmetyczki?

Jakie zasady u fryzjera i kosmetyczki? Mimo stopniowego powrotu do „normalności”, nic już nie będzie takie jak wcześniej. Musimy dostosować się do nowych zasad sanitarno-epidemiologicznych. Oprócz zachowania standardowej 2-metrowej odległości, nie będzie można przyjść na wizytę bez wcześniejszej zapowiedzi.

Czekaliśmy długo, ale w końcu się doczekaliśmy. Od dzisiaj Polacy oficjalnie mogą odwiedzać swoje ulubione zakłady fryzjerskie i kosmetyczne. Aby zapobiec niekontrolowanego rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19, Ministerstwo Rozwoju zaleca właścicielom tego typu działalności każdorazowo przed rozpoczęciem pracy sprawdzać temperaturę ciała swoim pracownikom, wykorzystując do tego bezkontaktowe termometry. O czym powinni pamiętać jeszcze fryzjerzy?

Dla bezpieczeństwa:

  • Nosić maseczki ochronne (zasłaniające usta i nos), rękawiczki jednorazowe, a w niektórych przypadkach także specjalistyczne gogle i przyłbice 
  • Stosować odzież roboczą, mającą na celu zwiększenie higieniczności danego pracownika 
  • Weryfikować, czy klient jest zdrowy (nie ma objawów choroby) lub nie przebywa na kwarantannie
  • Częstowanie klientów napojami jedynie w jednorazowych opakowaniach
  • Każdorazowo po każdym kliencie dezynfekować urządzenia i meble

Czy na klientach zakładów fryzjerskich również ciążą nakazy i zakazy?

Tak, oczywiście. Klienci korzystające z usług zakładów fryzjerskich również powinni dostosować się do pewnych przepisów. Należą do nich, m.in.:

  • Umawianie wizyt przez telefon lub Internet
  • Zachowywanie bezpiecznej odległość 2 m (na przykład w czasie przechodzenia obok drugiej osoby w salonie) mijając się z innymi osobami w salonie. 
  • Noszenie jednorazowych maseczek ochronnych (zasłaniających usta i noc) i rękawiczek 
  • Dokonywanie płatności kartą w sposób bezkontaktowy (jeśli to możliwe) 

Jeśli dany zakład fryzjerski z powodu zbyt małej przestrzeni nie będzie miał możliwości zapewnienia co najmniej 2-metrowej odległości między poszczególnymi stanowiskami pracy, rekomenduje się użycie plexi. Poza tym, w salonie nie powinno być poczekalni, a więc wszelkiego rodzaju kanapy czy fotele do tego przeznaczone należy usunąć.

Salony kosmetyczne

Jakie zasady u fryzjera i kosmetyczki? W przypadku salonów kosmetycznych – tak samo jak zakładów fryzjerskich – wymagany jest przynajmniej 2-metrowy dystans między pracownikami i klientami (red. pracownik od pracownika, klient od klienta). Oczywiście, jeśli jest to niemożliwe, zaleca się zainstalowanie ekranów ochronnych między stanowiskami pracy.

Aby maksymalnie minimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa, pracownicy salonów kosmetycznych powinni:

  • Stosować strój ochronny przeznaczony do określonego zabiegu (jednorazowy lub wielorazowy prany w min. 60 stopniach C) 
  • Nosić maseczkę ochronną (zasłaniającą usta i nos) lub przyłbicę
  • Obowiązkowo mieć na dłoniach rękawiczki w czasie wykonywania konkretnego zabiegu (dodatkowo zmieniać je każdorazowo po wykonaniu usługi, jeśli jest to możliwe)

Salony fryzjerskie i kosmetyczne otwarte. Jakie nowe zasady? Nie należy też serwować klientom napojów ciepłych. Te zimne możliwe są tylko w sytuacji, jeśli zostaną podane w jednorazowych kubkach (najlepiej woda z dystrybutora).

Otwarcie branży beaty to z całą pewnością dobra informacja nie tylko dla klientów, ale też dla ich właścicieli. Od dawna było słychać – szczególnie w przekazach medialnych – że całkowite zamknięcie tego typu firm prowadzi do szybko postępującego bankructwa. W końcu, po głośnych i stanowczych protestach, polskie władze poszły – jak to się mówi – po rozum do głowy. Zezwolono na ich otwarcie. Czy nie sprawi to, że wirus znów przybierze na sile? Tego nie wie nikt, ale jedno jest pewne – Polacy muszą mieć możliwość zarabiania, bo inaczej znajdą się w tak dramatycznej sytuacji ekonomicznej.