Wakacyjne 1000+. Dla kogo i na jakich zasadach?

Wakacyjne 1000+ - dla kogo i na jakich zasadach?

Wakacyjne 1000+ – dla kogo i na jakich zasadach? Tegoroczne wakacje zgodnie przez wszystkich zapowiadane są jako te wyjątkowe. Nie tylko ze względów bezpieczeństwa, ale i z powodów ekonomicznych. Polski rząd szykuje bowiem wprowadzenie specjalnego bonu turystycznego opiewającego na kwotę 1000 złotych. Kto będzie mógł ubiegać się o tego typu dofinansowanie? Z jakich środków zostanie ono pokryte? Jakie jest główne założenie programu? Przyjrzeliśmy się sprawie głębiej i odpowiedzieliśmy na mniej lub bardziej nurtujące pytania.

Choć pandemia spowodowana koronawirusem powoli zaczyna odpuszczać, a gospodarka powoli wraca do wcześniejszej normalności, to niestety, jej skutki są i będą widoczne co najmniej przez kilka najbliższych lat. Restauracje, bary, hotele, salony kosmetyczne, zakłady fryzjerskie, sklepy – kryzys dotkną wszystkich, bez wyjątków. Szczególnie poszkodowana może czuć się branża turystyczna, bo trudno przypuszczać, by Polacy decydowali się w tym sezonie na dalekie i kosztowne wakacje zagraniczne. Chcąc temu zaradzić, polskie władzy wpadły na pomysł dofinansowywania turystycznych doznań. Ma to uratować wiele gałęzi branży turystycznej. Wstępnie mówi się o tym, że ma z niego skorzystać nawet 7 milionów Polaków. Wakacyjne 1000+ – dla kogo i na jakich zasadach?

Wysokość bonu turystycznego

1000 złotych – właśnie taka kwota ma przypaść na jednego pracownika z tytułu wspomnianego bonu turystycznego. Z tego 90% (900 złotych) ma pokryć państwo. Brakujące 10% (100 złotych) ewentualnie dołoży nasz pracodawca. Warto przy tym zaznaczyć, że jest to projekt, który w dalszym ciągu jest konsultowany (przede wszystkim z pracodawcami). Nieoficjalnie mówi się, że niektórych przedsiębiorców nie stać na dodatkowe koszty.

Dla kogo 1000+?

1000+ wykorzystać mogą tylko osoby zatrudnione na umowę o pracę. Ich zarobki nie mogą przekraczać 4000 złotych brutto miesięcznie. Mimo tego, że wiele środowisk zachwala pomysł rządu, w tym przypadku wydaje się on druzgocąco krzywdzący dla pracowników wykonujących swoje zawodowe obowiązki na podstawie umów cywilnoprawnych lub samozatrudnionych. Z programu wykluczono również rencistów i emerytów.

Warunki, jakie należy spełnić

Procedura z założenia ma być jasna i przejrzysta. Aby móc ubiegać się o dofinansowanie, należy: 

  • posiadać polskie obywatelstwo;
  • umowę o pracę;
  • zarabiać nie więcej niż 4000 złotych brutto miesięcznie;

Ponadto, pracodawca może, ale NIE MUSI godzić się na wspomniane wcześniej dołożenie brakujących 100 złotych. Tym samym to właśnie od woli naszego „chlebodawcy” zależy, czy nasze wakacje w tym roku znacząco nie uszczuplą naszego portfela. Oczywiście, dalej nie wszystko jest wiadome, a ostateczne zasady bonu do jego ostatecznego wejścia w życie mogą się jeszcze kilkakrotnie zmienić.

Zamysł

Podstawowym założeniem 1000+ przygotowywanego przez rząd jest wsparcie POLSKIEJ branży turystycznej. Ma im to zrekompensować straty, jakie ponieśli w wyniku pandemii. Dlatego też środki z dofinansowania można wykorzystać na usługi znajdujące się na terenie naszego kraju. Można w to włączyć hotele, pensjonaty czy biura podróży oferujące wakacje w Polsce. Jeśli marzysz o zagranicznych wakacjach, całość musisz sfinansować z „własnej kieszeni”, a więc tak, jak to było do tej pory.

Jak otrzymać bon?

Na to pytanie jeszcze nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Nieoficjalnie, mówi się o kartach przedpłaconych (prepaid) lub aplikacji uprzednio zasilonej odpowiednią sumą pieniędzy. O to, aby każdy pracownik, któremu przysługuje dofinansowanie miał dostęp do środków, ma odpowiadać jego pracodawca. Jak widać, wiemy tyle, że nie wiemy nic. Mamy tylko nadzieję, że nasi włodarze dojdą do pełnego konsensusu jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wakacyjnego. W końcu każdy z Nas chciałby dostać dodatkowe 1000 złotych na zasłużony wypoczynek, prawda?

Sprzedaż bonu

Powstanie „czarnego rynku” nawet dla największych cwaniaczków nie będzie możliwe! Przewidziane jest jednak przekazanie bonu na inną osobę znajdującą się w obrębie najbliższej rodziny. Oficjalna wymiana bonu na gotówkę również nie będzie miała prawa się zdarzyć.

Jego ważność

Bon będzie można wykorzystać w ciągu 2 następnych lat. Zrealizujemy go zarówno jednorazowo (na większy wakacyjny wyjazd), jak i wielokrotnie, np. wyjeżdżając tylko na weekendy.

InWork w Forum Przedsiębiorczości
  • Rekrutacja hybrydowa – dlaczego to innowacyjne rozwiązanie jest idealne dla pracodawców?
  • Z jakich powodów powinniśmy stawiać na polskich pracowników?
  • Jak trudno o sumiennych i dobrze wykwalifikowanych pracowników na dzisiejszym rynku pracy?

Na te i bardziej szczegółowe pytania znajdziecie odpowiedź w artykule. Znajdziecie go w najnowszym wydaniu Forum przedsiębiorczości, w dzisiejszej Gazecie Wyborczej. Odpowiadał Sebastian Zelek, Prezes Agencji Pracy InWork.

InWork w Forum Przedsiębiorczości

Część organizacji postawiła na pozyskiwanie osób zza granicy, jednak według nas nie jest to dobre wyjście z sytuacji. Przy zatrudnieniu obcokrajowca pracodawca musi zapewnić mu dojazd do pracy, zakwaterowanie, zagospodarowanie czasu wolnego. Istnieje też wysokie ryzyko odejścia z pracy takiej osoby z powodu powrotu do swojego kraju czy uzyskania minimalnie wyższego wynagrodzenia w innym zakładzie. Dlatego w naszej firmie stawiamy na polskich pracowników – powiedział Prezes InWork w Forum Przedsiębiorczości. Podkreśla tym samym pewnego rodzaju wyjątkowość agencji InWork na tle konkurencji branży HR.

Rekrutują w całej Polsce

Choć siedziba firmy mieści się w województwie śląskim, w Dąbrowie Górniczej, to dzięki wykorzystaniu najnowocześniejszych metod online zespół rekruterów jest w stanie znaleźć pracowników dla każdej firmy, niezależnie od jej lokalizacji. Inwork zatrudnia i oddelegowuje do swoich klientów miesięcznie ponad 700 pracowników tymczasowych wyłącznie z Polski. W zeszłym roku w sumie zatrudniliśmy ponad 3 500 pracowników tymczasowych. Większość z nich związała się z naszymi klientami na stałe – przekonuje Sebastian Zelek.

Jakie są jeszcze inne powody, aby zacząć budować swoją kadrę przy pomocy doświadczonych specjalistów, jakich bez wątpienia posiada InWork? Jeszcze raz zachęcamy do zapoznania się z potężną dawką wiedzy, jaką Prezes InWork “sprzedał” w Forum Przedsiębiorczości (strona trzecia).

WEJDŹ I ZOBACZ ARTYKUŁ

Jakie zasady u fryzjera i kosmetyczki?

Jakie zasady u fryzjera i kosmetyczki?

Jakie zasady u fryzjera i kosmetyczki? Mimo stopniowego powrotu do „normalności”, nic już nie będzie takie jak wcześniej. Musimy dostosować się do nowych zasad sanitarno-epidemiologicznych. Oprócz zachowania standardowej 2-metrowej odległości, nie będzie można przyjść na wizytę bez wcześniejszej zapowiedzi.

Czekaliśmy długo, ale w końcu się doczekaliśmy. Od dzisiaj Polacy oficjalnie mogą odwiedzać swoje ulubione zakłady fryzjerskie i kosmetyczne. Aby zapobiec niekontrolowanego rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19, Ministerstwo Rozwoju zaleca właścicielom tego typu działalności każdorazowo przed rozpoczęciem pracy sprawdzać temperaturę ciała swoim pracownikom, wykorzystując do tego bezkontaktowe termometry. O czym powinni pamiętać jeszcze fryzjerzy?

Dla bezpieczeństwa:

  • Nosić maseczki ochronne (zasłaniające usta i nos), rękawiczki jednorazowe, a w niektórych przypadkach także specjalistyczne gogle i przyłbice 
  • Stosować odzież roboczą, mającą na celu zwiększenie higieniczności danego pracownika 
  • Weryfikować, czy klient jest zdrowy (nie ma objawów choroby) lub nie przebywa na kwarantannie
  • Częstowanie klientów napojami jedynie w jednorazowych opakowaniach
  • Każdorazowo po każdym kliencie dezynfekować urządzenia i meble

Czy na klientach zakładów fryzjerskich również ciążą nakazy i zakazy?

Tak, oczywiście. Klienci korzystające z usług zakładów fryzjerskich również powinni dostosować się do pewnych przepisów. Należą do nich, m.in.:

  • Umawianie wizyt przez telefon lub Internet
  • Zachowywanie bezpiecznej odległość 2 m (na przykład w czasie przechodzenia obok drugiej osoby w salonie) mijając się z innymi osobami w salonie. 
  • Noszenie jednorazowych maseczek ochronnych (zasłaniających usta i noc) i rękawiczek 
  • Dokonywanie płatności kartą w sposób bezkontaktowy (jeśli to możliwe) 

Jeśli dany zakład fryzjerski z powodu zbyt małej przestrzeni nie będzie miał możliwości zapewnienia co najmniej 2-metrowej odległości między poszczególnymi stanowiskami pracy, rekomenduje się użycie plexi. Poza tym, w salonie nie powinno być poczekalni, a więc wszelkiego rodzaju kanapy czy fotele do tego przeznaczone należy usunąć.

Salony kosmetyczne

Jakie zasady u fryzjera i kosmetyczki? W przypadku salonów kosmetycznych – tak samo jak zakładów fryzjerskich – wymagany jest przynajmniej 2-metrowy dystans między pracownikami i klientami (red. pracownik od pracownika, klient od klienta). Oczywiście, jeśli jest to niemożliwe, zaleca się zainstalowanie ekranów ochronnych między stanowiskami pracy.

Aby maksymalnie minimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa, pracownicy salonów kosmetycznych powinni:

  • Stosować strój ochronny przeznaczony do określonego zabiegu (jednorazowy lub wielorazowy prany w min. 60 stopniach C) 
  • Nosić maseczkę ochronną (zasłaniającą usta i nos) lub przyłbicę
  • Obowiązkowo mieć na dłoniach rękawiczki w czasie wykonywania konkretnego zabiegu (dodatkowo zmieniać je każdorazowo po wykonaniu usługi, jeśli jest to możliwe)

Salony fryzjerskie i kosmetyczne otwarte. Jakie nowe zasady? Nie należy też serwować klientom napojów ciepłych. Te zimne możliwe są tylko w sytuacji, jeśli zostaną podane w jednorazowych kubkach (najlepiej woda z dystrybutora).

Otwarcie branży beaty to z całą pewnością dobra informacja nie tylko dla klientów, ale też dla ich właścicieli. Od dawna było słychać – szczególnie w przekazach medialnych – że całkowite zamknięcie tego typu firm prowadzi do szybko postępującego bankructwa. W końcu, po głośnych i stanowczych protestach, polskie władze poszły – jak to się mówi – po rozum do głowy. Zezwolono na ich otwarcie. Czy nie sprawi to, że wirus znów przybierze na sile? Tego nie wie nikt, ale jedno jest pewne – Polacy muszą mieć możliwość zarabiania, bo inaczej znajdą się w tak dramatycznej sytuacji ekonomicznej.

Agencja pracy oszukuje – to mit!

agencja pracy oszukuje - to mit!

Agencja pracy oszukuje – to mit! Tak długo, jak istnieją, tak długo istnieją też wręcz niewiarygodne historie. Z reguły opinia o ich działalności nie jest zbyt pochlebna, jednak czy słuszna i prawdziwa? Poniżej przedstawiliśmy kilka najbardziej rozpowszechnionych fałszów, jakie na co dzień funkcjonują w świadomości ludzi rynku pracy.

Mit: Agencja Pracy zajmuje część pensji pracownika

Każdy klient, który decyduje się na „zatrudnienie” pracownika tymczasowego ponosi wszystkie koszty związane z jego pracą. Oprócz pensji, są to też opłaty wynikające z umowy zawartej z agencją pracy. Trzeba przy tym jednoznacznie podkreślić, że zarobek wspomnianej agencji nigdy nie jest podbierany z wynagrodzenia pracownika tymczasowego. Agencje pracy ceny za swoje usługi ustalają jeszcze przed rozpoczęciem procesu rekrutacyjnego. Dzięki temu pracownicy mogą mieć 100 – procentową pewność, że ich wynagrodzenia na tej transakcji w żadnym stopniu nie ucierpią.

Agencja pracy oszukuje – to mit! Wiele tworzą Internetowi frustraci

Dla jednych jest to oczywiste, dla innych – niestety nie. Agencja pracy oszukuje – to mit! W Internecie aż roi się od opinii, że agencje pracy to zwykli pospolici złodzieje. Rzekomo wykorzystują ciężką pracę pracowników dla swojego egoistycznego zarobku. Często są to też opinie ludzi, którzy albo nie mieli żadnej styczności z tego typu formą zatrudnienia, albo nie posiadają wystarczającej wiedzy w tym temacie. Mimo wszystko, należy walczyć z tego typu bezpodstawnymi oskarżeniami. Tym bardziej w dobie szerzącej się internetowej dezinformacji.

Mit: Agencja Pracy nie płaci w terminie

Jest to nieprawda! Dlaczego? Ano dlatego, że wszystkie agencje pracy są skrupulatnie kontrolowane przez pokaźną liczbę instytucji państwowych. Ich codziennym zadaniem jest ochrona pracowników przed nieuczciwymi praktykami, przez co w rzeczywistości są one (niewłaściwe praktyki) NIEMOŻLIWE. Trudno przypuszczać, by jakakolwiek agencja pracy ryzykowała krótkotrwały nielegalny zysk mając na uwadze późniejsze o wiele bardziej kosztowne kary. Co więcej, wypłata wynagrodzeń w terminie jest bezpieczniejsza w przypadku agencji pracy. Tradycyjny pracodawca nie ma nad sobą aż tylu instytucji kontrolujących.

Mit: Pracownik tymczasowy to „zapchaj dziura”

Choć pracownik tymczasowy nie bez przyczyny od razu kojarzy się z tymczasowością (ze względu na nazwę), to w praktyce wcale nie musi tak to wyglądać. Przepisy prawne jasno nakazują, że tego typu pracownik może pracować w jednym zakładzie pracy maksymalnie przez 18 miesięcy w okresie następnych 36 miesięcy. Mimo tego, nikt nie zabrania pracodawcy „przejąć” po tych okresie pracownika i zatrudnić go u siebie na stałe. Jest to bardzo częsta praktyka szczególnie w przypadku osób, które sprawdziły się w charakterze wykonywanej pracy i pracodawca jest z nich zadowolony.

Mit: Praca tymczasowa to tylko umowy śmieciowe

Agencje pracy tymczasowej pozyskują pracowników tymczasowych za pomocą umów, jakie bez wątpienia są zgodne z obecnie panującymi przepisami prawa. Z reguły brane są pod uwagę dwie możliwości – umowa o pracę i umowa zlecenie. Od obu tych umów pobierane są podatki, a także ewentualne składki ZUS. Każdemu, kto zatrudniony jest na umowie o pracę, przysługuje standardowy urlop wypoczynkowy, dodatek za nadgodziny czy umowny okres wypowiedzenia. W sytuacji, kiedy dany pracodawca zrezygnuje z pracownika tymczasowego, pracownik ten prawdopodobnie nie zostanie „na lodzie”. Jeśli się sprawdził i systematycznie wykonywał swoje obowiązki, agencja pracy z całą pewnością będzie w stanie zaproponować mu inne miejsce pracy. Pokazuje to, że pracownicy zatrudnieni przez agencje pracy znajdują się w dość uprzywilejowanej sytuacji w przeciwieństwie do osób poszukujących pracy na własną rękę.

Mit: praca tymczasowa to tylko praca fizyczna

Na szczęście nie jest to prawdą. Wiele instytucji i przedsiębiorców od czasu do czasu potrzebuje dodatkowych umysłów w swoich wygodnych biurach. Możliwości w tym zakresie są dość obszerne. Wspomnieć tutaj można by chociaż o branży logistycznej, spedycyjnej, telefonicznej obsłudze klienta, administracji biurowej czy sprzedaży. Praca tymczasowa ma też w swojej szerokiej ofercie doskonałe propozycje dla studentów, chcących łączyć pracę ze studiami. Jako przykłady mogą posłużyć tutaj koncerty muzyczne, targi czy masowe wydarzenia sportowe. Pamiętajmy – praca tymczasowa charakteryzuje się jedynie okresem trwania (maksymalnie 18 miesięcy), a nie rodzajem. 

Wakacje kredytowe dla Polaków

wakacje kredytowe dla polaków

Wakacje kredytowe dla Polaków to kolejna odpowiedź na koronawirusa. Już ponad 200 tysięcy osób zdecydowało się na wakacje kredytowe – wynika z komunikatu prezesa Związku Banków Polski Krzysztofa Pietraszkiewicza. Wnioski dotyczą zarówno kredytów hipotecznych, konsumpcyjnych, jak i tych zaciągniętych przez różnego rodzaju firmy. 10,5 tysiąca polskich przedsiębiorstw nie jest w stanie spłacać wszystkich swoich obecnych zobowiązań.

Wakacje kredytowe dla Polaków

Możliwość odroczenia kredytów to odpowiedź banków na obecnie panującą sytuację wywołaną śmiercionośną pandemią koronawirusa. Biorąc pod uwagę całkowite spowolnienie gospodarcze, wielu pracowników jest zwalnianych natychmiastowo, przez co nie są oni w stanie spłacać swoich zobowiązań kredytowych. Tego typu forma pomocy ze strony instytucji finansowych jest więc jak najbardziej uzasadniona.

Zdecydowana większość wniosków rozpatrywana jest w ciągu 24 godzin. Pozostałe, bardziej wyjątkowe sytuacje wymagają wnikliwszej analizy, przez co ten czas może wydłużyć się nawet do 14 dni. Jest to jednak rzadkość, bowiem w całej procedurze banki nie wymagają specjalnych zaświadczeń potwierdzających obecną sytuację finansową danego klienta – powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz. 

Spodziewany wzrost bezrobocia

Jak wielu polskich pracowników może stracić pracę? Trudno oceniać, bowiem sytuacja jest na tyle dynamiczna, że zmienia się praktycznie z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Im dłużej nie opanujemy wirusa, tym bardziej skutki ekonomiczne dla polskiej gospodarki będą druzgocące. Wszystko za sprawą charakterystyki naszego rynku, który aż w 80% bazuje na eksporcie do Unii Europejskiej. Zachodnia Europa jest w jeszcze większych tarapatach. Przypuszcza się, że nie wyjdzie z tej opresji przez najbliższe 2 – 3 miesięcy.

Skutecznego lekarstwa (na koronawirusa, red.) nie ma, szczepionki też nie. Według ekspertów szczepionka najwcześniej pojawi się 12 miesięcy od momentu pojawienia się wirusa, czyli być może na początku przyszłego roku, ale nie wiemy tego zaznaczył premier Mateusz Morawiecki podczas wtorkowej konferencji prasowej, podczas której wraz z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim ogłosili kolejne obostrzenia dla całego społeczeństwa.

Okres odroczenia

Wspomniane wcześniej odroczenie spłat rat kredytowych może obowiązywać maksymalnie przez okres trzech miesięcy. Niektórzy kredytobiorcy boją się korzystać z tej możliwości. Nie mają pewności czy takie posunięcie nie wpłynie na ich przyszłą zdolność kredytową. Otóż nie! Okazuje się, że nie mamy się czego bać! Banki przekonują, że nie przyczyni się to na naszą przyszłą wiarygodność w oczach banku. 

Zawody przyszłości? MEN podpowiada

Jaki zawód wybrać w przyszłości? Takie pytanie zadaje sobie praktycznie każdy młodzieniec wybierający się na studia. Od teraz dylemat ma być mniejszy. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało „Prognozę zapotrzebowania na pracowników w zawodach szkolnictwa branżowego na krajowym i wojewódzkim rynku pracy”. Znajdują się w niej 24 zawody, które w najbliższym czasie mają charakteryzować się największym zapotrzebowaniem. 

Zestawienie sporządzono na podstawie danych z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Instytutu Badań Edukacyjnych, Systemu Informacji Oświatowej i Głównego Urzędu Statystycznego. Jakie jest główne założenie wspomnianego dokumentu? Przede wszystkim chodzi o stworzenie dogodnych warunków edukacyjnych, które w perspektywie czasu mają przełożyć się na zwiększenie liczby absolwentów – specjalistów, trudniących się w wymienionych zawodach. Warunkiem sprzyjającym ma być zwiększona subwencja oświatowa na rzecz konkretnych placówek edukacyjnych. Ich finansowanie – co zrozumiałe – będzie kontynuowane przez cały okres szkolenia.

Jakich zawód ma przed sobą świetlistą przyszłość? Wymienia się automatyka, elektromechanika, elektronika, elektryka, kierowcę mechanika, mechanika-montera maszyn i urządzeń, mechatronika, murarza-tynkarza, operatora maszyn i urządzeń do przetwórstwa tworzyw sztucznych, operatora maszyn i urządzeń do robót ziemnych i drogowych, operatora obrabiarek skrawających, ślusarza, technika automatyka, technika automatyka sterowania ruchem kolejowym, technika budowy dróg, technika elektroenergetyka transportu szynowego, technika elektronika, technika elektryka, technika energetyka, technika mechanika, technika mechatronika, technika programistę, technika spawalnictwa, technika transportu kolejowego.

Prognoza Ministerstwa Edukacji Narodowej przewiduje też zapotrzebowanie zawodowe w konkretnych województwach. Wykaz podzielono na dwa typy potrzeb – istotne i umiarkowane. Przykładowo, w województwie śląskim największym powodzeniem mają cieszyć się takie zawody, jak: automatyk, betoniarz-zbrojarz, blacharz, cieśla, cukiernik, dekarz, elektromechanik, elektryk, garbarz skór, trzy zawody górnicze – górnik eksploatacji otworowej, eksploatacji podziemnej i odkrywkowej eksploatacji złóż – kaletnik, kamieniarz, kierowca mechanik, kowal, krawiec, kucharz, kuśnierz, magazynier-logistyk, mechanik pojazdów kolejowych, pojazdów samochodowych, mechanik-monter maszyn i urządzeń, mechatronik, modelarz odlewniczy, monter konstrukcji budowlanych, monter izolacji budowlanych, monter nawierzchni kolejowej, monter sieci i instalacji sanitarnych, monter sieci i urządzeń telekomunikacyjnych, monter stolarki budowlanej, monter systemów rurociągowych, monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie, murarz-tynkarz, obuwnik, operator maszyn i urządzeń do przetwórstwa tworzyw sztucznych, operator maszyn i urządzeń do robót ziemnych i drogowych, operator maszyn i urządzeń odlewniczych, operator maszyn i urządzeń przemysłu metalurgicznego, operator maszyn i urządzeń przemysłu spożywczego, operator obrabiarek skrawających, piekarz, pracownik pomocniczy mechanika, pracownik pomocniczy obsługi hotelowej, pracownik pomocniczy ślusarza, przetwórca mięsa, ślusarz, technik analityk, technik automatyk, technik awionik, technik budownictwa, technik budownictwa kolejowego, technik budowy dróg, technik chłodnictwa i klimatyzacji, technik eksploatacji portów i terminali, technik elektroenergetyk transportu szynowego, technik elektronik, technik elektryk, technik energetyk, technik garbarz, technik gazownictwa, technik geodeta, technik geolog, technik górnictwa odkrywkowego, technik górnictwa otworowego, technik górnictwa podziemnego, technik informatyk, technik inżynierii sanitarnej, technik inżynierii środowiska i melioracji, technik logistyk, technik lotniskowych służb operacyjnych, technik mechanik, technik mechanik lotniczy, technik mechatronik, technik obuwnik, technik ochrony środowiska, technik odlewnik, technik organizacji turystyki, technik pojazdów samochodowych, technik programista, technik przemysłu metalurgicznego, technik przemysłu mody, technik przeróbki kopalin stałych, technik renowacji elementów architektury, technik robót wykończeniowych w budownictwie, technik spawalnictwa, technik spedytor, technik szerokopasmowej komunikacji elektronicznej, technik pojazdów kolejowych, technik technologii wyrobów skórzanych, technik technologii żywności, technik teleinformatyk, technik telekomunikacji, technik transportu kolejowego, technik urządzeń dźwigowych, technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej, technik wiertnik, wiertacz i technik żywienia i usług gastronomicznych.

A jak wyglądają zarobki w proponowanych profesjach? Analizując uśrednione dane, nie jest kolorowo. Średnia krajowa wynosi obecnie 5182 złote brutto. Trudno w nich liczyć na osiągnięcie takiego pułapu. Względnie na najwięcej mogą liczyć automatycy. Mediana na tym stanowisku wynosi 4930 złotych brutto. Wynika z tego, że ich konto bankowe co miesiąc zyskuje około 3500 złotych. Trzeba jednak zauważyć, że są to jedynie uśrednione dane. 25% automatyków może pochwalić się zarobkami zdecydowanie wyższymi. Wszystko zależy od wykształcenia, umiejętności, doświadczenia i firmy, dla której wykonują swoją pracę. 

Na liście „prognozy zawodowej” znalazł się także zawód typowo wpisany w branżę IT – technik programista. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że właśnie ten zawód będzie brylował w rankingu zarobków. Tak zapewne by było, gdyby nie fakt, że chodzi o technika programistę. Pracownika, który niekoniecznie musi posiadać w swojej teczce dyplom studiów wyższych. Na ile może liczyć wspomniany technik? Tego do końca nie wiadomo. Co ciekawe, branża IT coraz bardziej stawia na umiejętności, a nie na wykształcenie, dlatego można spodziewać się, że to właśnie kompetencje będą najbardziej wynagradzane.

Eksperci zgodnie przyznają, że w analizie nie uwzględnili zarobków poszczególnych zawodów. Czy może to martwić? Z jednej strony tak, bo interes rynku pracy przedkładany jest nad zadowolenie pracownika. Z drugiej nie, bo jednak dzięki raportowi mogą być oni prawie pewni, że po nabyciu potrzebnych umiejętności, praca będzie już na nich czekać. To bardzo ważne, szczególnie w dzisiejszych czasach. Ogromna rzesza ludzi po ukończeniu studiów jest zmuszona schować swoje dyplomy i dumy do kieszeni na rzecz pracy w innym zawodzie. Niedługo ma się to zmienić.

CV to Twój osobisty klucz do sukcesu

Kreatywnie, choć też schematycznie. Przebojowo, ale z uwzględnieniem czytelności koncepcji. Nietypowo, a jednocześnie typowo. Nieobliczalnie, ale nie skrajnie drażniąco. W jaki sposób stworzyć CV, aby osiągnąć zawodowy sukces? Na co zwrócić szczególną uwagę?

Jak zapewne się domyślasz, nie jest to zadanie należące do tych z rodzaju najłatwiejszych. Wzorowo skonstruowane CV powinno cechować się niekończącą ilością sprzeczności, a jego autor na każdym etapie konstrukcji winien kierować się zasadą „złotego środka”. 

Wstydliwe błędy

Pierwszym i zarazem najczęściej popełnianym błędem – według wielu specjalistów ds. HR – są błędy językowe, stylistyczne, ortograficzne czy też tzw. literówki. Nietrudno wyobrazić sobie ubaw rekruterów czytających tego typu pomyłki. Niezależnie od rodzaju błędu, sprawiają one u osób analizujących domniemanie, że kandydat nie jest jednostką przykładającą się do tego, co robi. Z tego powodu zawsze warto włączyć opcję korekty pisowni w edytorze tekstu, z którego korzystamy w celu stworzenia naszego CV. Dodatkowo, pokaż je swojemu znajomemu. Jednemu, drugiemu, trzeciemu. Im więcej osób je zobaczy, tym mniejsze ryzyko ewentualnych błędów.

Funkcja informacyjna

Obecnie, aktywni pracownicy rynku pracy praktykują urozmaicanie swoich dokumentów aplikacyjnych poprzez szeroko rozumiane formy niekonwencjonalne. CV jako film wideo, ulotka reklamowa czy komiks rzeczywiście pobudza naszą wyobraźnię i na pierwszy rzut oka może nawet wydawać się właściwym wyborem. Pamiętaj tylko, aby nie wpaść ze skrajności w skrajność. Najważniejszymi składowymi twojego dokumentu w dalszym ciągu powinna pozostać treść i dane, bo to one będą wpływać na osobiste odczucia rekruterów spotykających się z twoją „laurką”. Jakie konkretne informacje powinniśmy wśród nich zawrzeć? Dywagując nad tym dylematem najłatwiej wcielić się w rolę rekrutera interesującej nas firmy. Jeśli szukają kogoś do działu marketingu w międzynarodowej firmie, to raczej nie powinniśmy pisać, że kilka lat temu – na początku naszej zawodowej drogi – pracowaliśmy przy obsłudze klienta w wielkiej drogerii mieszczącej się w wielkim centrum handlowym. Istotna będzie za to znajomość branży marketingowej, języka angielskiego czy indywidualne umiejętności konwersacyjne. Niejeden kandydat twierdzi, że jeśli wpisze do swojego CV nazwę firmy i stanowisko, na jakim w niej pracował, jest wystarczającym posunięciem. Nic bardziej mylnego, bowiem pracownicy działu HR chcą wiedzieć, jakie konkretne czynności wykonywaliśmy dla naszego poprzedniego pracodawcy.

Zdjęcie i adresy mailowe

Nie wolno zapominać też o odpowiednim zdjęciu. Choć tak wiele się o tym mówi, to jednak w dalszym ciągu przytrafiają się kandydaci dołączający do swoich CV zdjęcia z wakacji lub na szybko zrobione telefonem komórkowym, albo – co gorsza – jedno i drugie. Jeżeli nie macie dobrej jakości zdjęcia wyglądającego profesjonalnie, lepiej nie załączajcie go w ogóle. Taki ruch nie wpłynie w pełni pozytywnie, ale na pewno nie narazi was na śmieszność. Podobnie sytuacja wygląda z nazwami adresów mailowych. Wystrzegaj się takich, jak: patka_25@buziaczek.pl.  

Przejrzystość

Po wtórne, unikaj jak ognia ogromnych ilości ciągnącego się tekstu. Długie i skomplikowane zdania są dobrze odbierane w wypracowaniu szkolnym, ale nie w dokumentach aplikacyjnych. Jeśli zaprezentujesz się w jasnych i łatwych w odbiorze punktach, skonkretyzujesz swoje CV. Możesz też skorzystać z pomocy znajomego (o czym wcześniej już wspominaliśmy). Jeśli będzie on w stanie rzucić okiem na ten dokument w 15 – 30 sekund i zapamiętać z niego najważniejsze informacje, to znaczy, że wykonałeś dobrą robotę!

Działaj i wierz w sukces 

Dobrze korzystając ze wszystkich powyższych porad zapewnisz sobie pozytywny odbiór w świadomości i jednocześnie podświadomości danego rekrutera jeszcze zanim ten zobaczy cię na żywo, na własne oczy. Jeśli chcesz mieć jakąkolwiek szansę na angaż na wymarzone stanowisko, w pełni korzystaj też z treści ogłoszeń o pracę. Wielu o tym zapomina, a to błąd. Jeśli tylko spełniasz wspomniane tam kluczowe wymagania, to zadbaj o to, aby w jasny, klarowny i przejrzysty sposób rzucały się one rekruterowi w oczy zaraz po otwarciu twojej aplikacji. Wówczas żadne sztuczki w stylu wielokolorowej i wielopoziomowej prezentacji nie będą ci potrzebne. Zostaniesz zaproszony do kolejnego etapu rekrutacyjnego. 

Postawiliśmy tylko na polskich pracowników, bo nie uważamy, by odbiegali oni od swoich wschodnich sąsiadów pracowitością, zaradnością czy odpowiedzialnością. To, co słyszy się obecnie w ogólnopolskich mediach, to mit – mówi Sebastian Zelek, doświadczony HR – owiec i właściciel firmy InWork. 

InWork: W Polsce od dłuższego czasu panuje powszechne przekonanie, że pracownicy z zagranicy – szczególnie z Ukrainy – są idealną receptą dla polskich pracodawców, którym brakuje rąk do pracy. Czy słusznie pokładamy w nich tak spore nadzieje?

SZ: Wielu osobom tak się wydaje, jednak nie jest to prawda. Tego typu pracownicy z reguły napływają do naszego kraju większymi grupami, przez co uzupełniają deficyty pracownicze w zawodach fizycznych, takich jak choćby kierowcy, budowlańcy czy spawacze. Niestety, jest to dobre rozwiązanie, ale tylko na moment. Spory procent pracowników zza naszej wschodniej granicy zatrudnia się w Polsce bez obowiązkowych pozwoleń na pracę, przez co w ciągu roku mogą oni pracować tylko przez sześć miesięcy. Po tym okresie zmuszeni są rezygnować ze swoich zatrudnień, a pracodawca zmuszony jest kolejny raz głowić się nad znalezieniem nowych rąk do pracy.  

InWork: Większość z nich [red. Ukraińców] nie mówi w języku polskim, prawda? Czy może to mieć negatywny wpływ na panującą atmosferę w pracy, która – co nie od dzisiaj wiadomo – jest tak ważna?

SZ: Tak, zdecydowanie. Brak znajomości naszego języka może znacząco wpływać na panującą atmosferę wewnątrz danej firmy. A szkoda, bo – można powiedzieć – od pozytywnie nakręconej atmosfery wszystko powinno się zaczynać. Wiem o tym doskonale. W naszej firmie ten aspekt jest prowadzony wzorowo, dzięki czemu możemy liczyć na nieustanny rozwój, a przy tym miło spędzać czas. 

InWork: A sposób bycia? Czy pracownik z Ukrainy różni się od tego z Polski w swoim codziennym zachowaniu?

SZ: Trudno jest to ocenić, bowiem swoją opinią mógłbym kogoś bezpodstawnie skrzywdzić. Tak, jak w każdej grupie narodowej, jest to zależne od indywidualnych cech charakterów. W naszym kraju jest dość spora niechęć do Ukraińców, wynosząca ponad 40 punktów procentowych. Co prawda z biegiem czasu maleje, jednak wciąć jest to dość spory odsetek. Dlaczego tak się dzieje? Może właśnie chodzi o ten statystyczny brak integracji z pracownikami innych nacji? 

InWork: Wiele Agencji Pośrednictwa Pracy twierdzi, że warto zatrudniać pracowników z Ukrainy ze względu na uproszczone formalności zatrudnienia. Czy faktycznie jest tak kolorowo?

SZ: Jeśli przedsiębiorcy myślą krótkofalowo, to procedura faktycznie nie jest zbytnio skomplikowana. Z doświadczenia wiem, że w biznesie powinno się myśleć perspektywicznie. Pracownik z Ukrainy przyjeżdżający do naszego kraju „za chlebem” potrzebuje dwóch pozwoleń: do pobytu na terytorium RP i do podjęcia zatrudnienia. Jeśli dany cudzoziemiec przebywa u nas jedynie za pośrednictwem wizy lub zezwolenia na pobyt czasowy, można powierzyć mu pracę za sprawą specjalnego oświadczenia i wtedy procedura jest dość prosta. Jednak trzeba pamiętać, że będzie on mógł u nas pracować jedynie przez najbliższe sześć miesięcy w ciągu roku. W innych przypadkach sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana.  

InWork: Czyli twierdzenie, że ta procedura jest najprostsza na świecie jest fałszywe? Co tego typu nieprawdziwym zagraniem próbują osiągnąć takie agencje?

SZ: Ze 100 – procentową pewnością nie mogę tego stwierdzić, ale wiem, że agencjom specjalizującym się w zatrudnianiu Ukraińców w głównej mierze zależy na ponadprzeciętnym zarobku. Każdy pracownik, który znajdzie za ich pomocą zatrudnienie w naszym kraju będzie zmuszony „oddać” pewną część swojego wynagrodzenia. W zamian za to dostanie prowizoryczne zakwaterowanie, a czasami też wyżywienie. Dlatego zawsze uważałem i dalej będę uważał, że lepszym rozwiązaniem jest zatrudnienie polskiego pracownika, praktycznie za te same pieniądze.  

InWork: Mówi się też, że Ukraińcy są nawet przesadnie zmotywowani do pracy. Czy może to mieć pozytywny wpływ również w dłuższej perspektywie?

SZ: O ile w powyższych tematach byłem bardziej ostrożny, teraz muszę wykazać się pełną stanowczością. Człowiek nie jest maszyną i nikt nie powinien tej prawdy kwestionować. Praca ponad siły nigdy nie ma pozytywnego wpływu, nawet w najbardziej wyszukanych przypadkach. Pracownicy mogą wykonywać swoje zawodowe obowiązki nawet 16 godzin dziennie, pracować w dni ustawowo wolne i weekendy, ale po jakimś czasie ich wydajność prawdopodobnie spadnie aż do tego stopnia, że nie będą w stanie wyrobić później zwykłej 8. godzinnej normy w ciągu 16 godzin.  

InWork: Jakie są różnice, jeżeli chodzi o koszty, z jakimi powinien liczyć się pracodawca zatrudniający Ukraińca zamiast Polaka?

SZ: Sprawa jest prosta. Zatrudniając polskiego pracownika interesujemy się jedynie jego pensją. Jego czas wolny, życie rodzinne nas nie obchodzi i dzięki temu mamy poczucie graniczące z pewnością, że pojawi się on następnego dnia w pracy. W przypadku Ukraińskiego pracownika martwimy się dodatkowo jego zakwaterowaniem, wyżywieniem, różnego typu pozwoleniami, co w konsekwencji może prowadzić do niezłego zawrotu głowy. Ktoś może powiedzieć, że wszystkim zajmą się prywatne agencje pracy. Teoretycznie tak, ale praktyka nie jest już tak łaskawa.

InWork: Podsumowując: dlaczego Pan twierdzi, że zatrudnianie rodzimych pracowników jest wartością dodatnią? Wyróżnia to firmę InWork na tle innych Agencji Pracy?

SZ: Postawiliśmy tylko na polskich pracowników, bo nie uważamy, by odbiegali oni od swoich wschodnich sąsiadów pracowitością, zaradnością czy odpowiedzialnością. To, co słyszy się obecnie w ogólnopolskich mediach, to mit. Dlaczego mamy stawiać na cudzoziemców, skoro nasi rodacy równie chętnie podejmą się wszelkiego rodzaju prac? Dodatkowo – jak już poniekąd powiedziałem wcześniej – pracodawcy zatrudniający Polaków zaoszczędzają swój cenny czas i nie muszą przystosowywać ich do specyfiki polskiego systemu gospodarczego. W przypadku Ukraińców jest zgoła odmiennie. Myślę, że jest to ogromny walor wyróżniający naszą firmę w branży HR na tle pozostałych, który z pewnością w niedalekiej przyszłości wpłynie pozytywnie nie tylko na naszą firmę, ale też na cały polski rynek pracy.

InWork: Dziękuję za ten krótki, ale bardzo treściwy wywiad.

SZ: Również bardzo dziękuję.