Zawody przyszłości? MEN podpowiada

Jaki zawód wybrać w przyszłości? Takie pytanie zadaje sobie praktycznie każdy młodzieniec wybierający się na studia. Od teraz dylemat ma być mniejszy. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało „Prognozę zapotrzebowania na pracowników w zawodach szkolnictwa branżowego na krajowym i wojewódzkim rynku pracy”. Znajdują się w niej 24 zawody, które w najbliższym czasie mają charakteryzować się największym zapotrzebowaniem. 

Zestawienie sporządzono na podstawie danych z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Instytutu Badań Edukacyjnych, Systemu Informacji Oświatowej i Głównego Urzędu Statystycznego. Jakie jest główne założenie wspomnianego dokumentu? Przede wszystkim chodzi o stworzenie dogodnych warunków edukacyjnych, które w perspektywie czasu mają przełożyć się na zwiększenie liczby absolwentów – specjalistów, trudniących się w wymienionych zawodach. Warunkiem sprzyjającym ma być zwiększona subwencja oświatowa na rzecz konkretnych placówek edukacyjnych. Ich finansowanie – co zrozumiałe – będzie kontynuowane przez cały okres szkolenia.

Jakich zawód ma przed sobą świetlistą przyszłość? Wymienia się automatyka, elektromechanika, elektronika, elektryka, kierowcę mechanika, mechanika-montera maszyn i urządzeń, mechatronika, murarza-tynkarza, operatora maszyn i urządzeń do przetwórstwa tworzyw sztucznych, operatora maszyn i urządzeń do robót ziemnych i drogowych, operatora obrabiarek skrawających, ślusarza, technika automatyka, technika automatyka sterowania ruchem kolejowym, technika budowy dróg, technika elektroenergetyka transportu szynowego, technika elektronika, technika elektryka, technika energetyka, technika mechanika, technika mechatronika, technika programistę, technika spawalnictwa, technika transportu kolejowego.

Prognoza Ministerstwa Edukacji Narodowej przewiduje też zapotrzebowanie zawodowe w konkretnych województwach. Wykaz podzielono na dwa typy potrzeb – istotne i umiarkowane. Przykładowo, w województwie śląskim największym powodzeniem mają cieszyć się takie zawody, jak: automatyk, betoniarz-zbrojarz, blacharz, cieśla, cukiernik, dekarz, elektromechanik, elektryk, garbarz skór, trzy zawody górnicze – górnik eksploatacji otworowej, eksploatacji podziemnej i odkrywkowej eksploatacji złóż – kaletnik, kamieniarz, kierowca mechanik, kowal, krawiec, kucharz, kuśnierz, magazynier-logistyk, mechanik pojazdów kolejowych, pojazdów samochodowych, mechanik-monter maszyn i urządzeń, mechatronik, modelarz odlewniczy, monter konstrukcji budowlanych, monter izolacji budowlanych, monter nawierzchni kolejowej, monter sieci i instalacji sanitarnych, monter sieci i urządzeń telekomunikacyjnych, monter stolarki budowlanej, monter systemów rurociągowych, monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie, murarz-tynkarz, obuwnik, operator maszyn i urządzeń do przetwórstwa tworzyw sztucznych, operator maszyn i urządzeń do robót ziemnych i drogowych, operator maszyn i urządzeń odlewniczych, operator maszyn i urządzeń przemysłu metalurgicznego, operator maszyn i urządzeń przemysłu spożywczego, operator obrabiarek skrawających, piekarz, pracownik pomocniczy mechanika, pracownik pomocniczy obsługi hotelowej, pracownik pomocniczy ślusarza, przetwórca mięsa, ślusarz, technik analityk, technik automatyk, technik awionik, technik budownictwa, technik budownictwa kolejowego, technik budowy dróg, technik chłodnictwa i klimatyzacji, technik eksploatacji portów i terminali, technik elektroenergetyk transportu szynowego, technik elektronik, technik elektryk, technik energetyk, technik garbarz, technik gazownictwa, technik geodeta, technik geolog, technik górnictwa odkrywkowego, technik górnictwa otworowego, technik górnictwa podziemnego, technik informatyk, technik inżynierii sanitarnej, technik inżynierii środowiska i melioracji, technik logistyk, technik lotniskowych służb operacyjnych, technik mechanik, technik mechanik lotniczy, technik mechatronik, technik obuwnik, technik ochrony środowiska, technik odlewnik, technik organizacji turystyki, technik pojazdów samochodowych, technik programista, technik przemysłu metalurgicznego, technik przemysłu mody, technik przeróbki kopalin stałych, technik renowacji elementów architektury, technik robót wykończeniowych w budownictwie, technik spawalnictwa, technik spedytor, technik szerokopasmowej komunikacji elektronicznej, technik pojazdów kolejowych, technik technologii wyrobów skórzanych, technik technologii żywności, technik teleinformatyk, technik telekomunikacji, technik transportu kolejowego, technik urządzeń dźwigowych, technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej, technik wiertnik, wiertacz i technik żywienia i usług gastronomicznych.

A jak wyglądają zarobki w proponowanych profesjach? Analizując uśrednione dane, nie jest kolorowo. Średnia krajowa wynosi obecnie 5182 złote brutto. Trudno w nich liczyć na osiągnięcie takiego pułapu. Względnie na najwięcej mogą liczyć automatycy. Mediana na tym stanowisku wynosi 4930 złotych brutto. Wynika z tego, że ich konto bankowe co miesiąc zyskuje około 3500 złotych. Trzeba jednak zauważyć, że są to jedynie uśrednione dane. 25% automatyków może pochwalić się zarobkami zdecydowanie wyższymi. Wszystko zależy od wykształcenia, umiejętności, doświadczenia i firmy, dla której wykonują swoją pracę. 

Na liście „prognozy zawodowej” znalazł się także zawód typowo wpisany w branżę IT – technik programista. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że właśnie ten zawód będzie brylował w rankingu zarobków. Tak zapewne by było, gdyby nie fakt, że chodzi o technika programistę. Pracownika, który niekoniecznie musi posiadać w swojej teczce dyplom studiów wyższych. Na ile może liczyć wspomniany technik? Tego do końca nie wiadomo. Co ciekawe, branża IT coraz bardziej stawia na umiejętności, a nie na wykształcenie, dlatego można spodziewać się, że to właśnie kompetencje będą najbardziej wynagradzane.

Eksperci zgodnie przyznają, że w analizie nie uwzględnili zarobków poszczególnych zawodów. Czy może to martwić? Z jednej strony tak, bo interes rynku pracy przedkładany jest nad zadowolenie pracownika. Z drugiej nie, bo jednak dzięki raportowi mogą być oni prawie pewni, że po nabyciu potrzebnych umiejętności, praca będzie już na nich czekać. To bardzo ważne, szczególnie w dzisiejszych czasach. Ogromna rzesza ludzi po ukończeniu studiów jest zmuszona schować swoje dyplomy i dumy do kieszeni na rzecz pracy w innym zawodzie. Niedługo ma się to zmienić.

CV to Twój osobisty klucz do sukcesu

Kreatywnie, choć też schematycznie. Przebojowo, ale z uwzględnieniem czytelności koncepcji. Nietypowo, a jednocześnie typowo. Nieobliczalnie, ale nie skrajnie drażniąco. W jaki sposób stworzyć CV, aby osiągnąć zawodowy sukces? Na co zwrócić szczególną uwagę?

Jak zapewne się domyślasz, nie jest to zadanie należące do tych z rodzaju najłatwiejszych. Wzorowo skonstruowane CV powinno cechować się niekończącą ilością sprzeczności, a jego autor na każdym etapie konstrukcji winien kierować się zasadą „złotego środka”. 

Wstydliwe błędy

Pierwszym i zarazem najczęściej popełnianym błędem – według wielu specjalistów ds. HR – są błędy językowe, stylistyczne, ortograficzne czy też tzw. literówki. Nietrudno wyobrazić sobie ubaw rekruterów czytających tego typu pomyłki. Niezależnie od rodzaju błędu, sprawiają one u osób analizujących domniemanie, że kandydat nie jest jednostką przykładającą się do tego, co robi. Z tego powodu zawsze warto włączyć opcję korekty pisowni w edytorze tekstu, z którego korzystamy w celu stworzenia naszego CV. Dodatkowo, pokaż je swojemu znajomemu. Jednemu, drugiemu, trzeciemu. Im więcej osób je zobaczy, tym mniejsze ryzyko ewentualnych błędów.

Funkcja informacyjna

Obecnie, aktywni pracownicy rynku pracy praktykują urozmaicanie swoich dokumentów aplikacyjnych poprzez szeroko rozumiane formy niekonwencjonalne. CV jako film wideo, ulotka reklamowa czy komiks rzeczywiście pobudza naszą wyobraźnię i na pierwszy rzut oka może nawet wydawać się właściwym wyborem. Pamiętaj tylko, aby nie wpaść ze skrajności w skrajność. Najważniejszymi składowymi twojego dokumentu w dalszym ciągu powinna pozostać treść i dane, bo to one będą wpływać na osobiste odczucia rekruterów spotykających się z twoją „laurką”. Jakie konkretne informacje powinniśmy wśród nich zawrzeć? Dywagując nad tym dylematem najłatwiej wcielić się w rolę rekrutera interesującej nas firmy. Jeśli szukają kogoś do działu marketingu w międzynarodowej firmie, to raczej nie powinniśmy pisać, że kilka lat temu – na początku naszej zawodowej drogi – pracowaliśmy przy obsłudze klienta w wielkiej drogerii mieszczącej się w wielkim centrum handlowym. Istotna będzie za to znajomość branży marketingowej, języka angielskiego czy indywidualne umiejętności konwersacyjne. Niejeden kandydat twierdzi, że jeśli wpisze do swojego CV nazwę firmy i stanowisko, na jakim w niej pracował, jest wystarczającym posunięciem. Nic bardziej mylnego, bowiem pracownicy działu HR chcą wiedzieć, jakie konkretne czynności wykonywaliśmy dla naszego poprzedniego pracodawcy.

Zdjęcie i adresy mailowe

Nie wolno zapominać też o odpowiednim zdjęciu. Choć tak wiele się o tym mówi, to jednak w dalszym ciągu przytrafiają się kandydaci dołączający do swoich CV zdjęcia z wakacji lub na szybko zrobione telefonem komórkowym, albo – co gorsza – jedno i drugie. Jeżeli nie macie dobrej jakości zdjęcia wyglądającego profesjonalnie, lepiej nie załączajcie go w ogóle. Taki ruch nie wpłynie w pełni pozytywnie, ale na pewno nie narazi was na śmieszność. Podobnie sytuacja wygląda z nazwami adresów mailowych. Wystrzegaj się takich, jak: patka_25@buziaczek.pl.  

Przejrzystość

Po wtórne, unikaj jak ognia ogromnych ilości ciągnącego się tekstu. Długie i skomplikowane zdania są dobrze odbierane w wypracowaniu szkolnym, ale nie w dokumentach aplikacyjnych. Jeśli zaprezentujesz się w jasnych i łatwych w odbiorze punktach, skonkretyzujesz swoje CV. Możesz też skorzystać z pomocy znajomego (o czym wcześniej już wspominaliśmy). Jeśli będzie on w stanie rzucić okiem na ten dokument w 15 – 30 sekund i zapamiętać z niego najważniejsze informacje, to znaczy, że wykonałeś dobrą robotę!

Działaj i wierz w sukces 

Dobrze korzystając ze wszystkich powyższych porad zapewnisz sobie pozytywny odbiór w świadomości i jednocześnie podświadomości danego rekrutera jeszcze zanim ten zobaczy cię na żywo, na własne oczy. Jeśli chcesz mieć jakąkolwiek szansę na angaż na wymarzone stanowisko, w pełni korzystaj też z treści ogłoszeń o pracę. Wielu o tym zapomina, a to błąd. Jeśli tylko spełniasz wspomniane tam kluczowe wymagania, to zadbaj o to, aby w jasny, klarowny i przejrzysty sposób rzucały się one rekruterowi w oczy zaraz po otwarciu twojej aplikacji. Wówczas żadne sztuczki w stylu wielokolorowej i wielopoziomowej prezentacji nie będą ci potrzebne. Zostaniesz zaproszony do kolejnego etapu rekrutacyjnego. 

Postawiliśmy tylko na polskich pracowników, bo nie uważamy, by odbiegali oni od swoich wschodnich sąsiadów pracowitością, zaradnością czy odpowiedzialnością. To, co słyszy się obecnie w ogólnopolskich mediach, to mit – mówi Sebastian Zelek, doświadczony HR – owiec i właściciel firmy InWork. 

InWork: W Polsce od dłuższego czasu panuje powszechne przekonanie, że pracownicy z zagranicy – szczególnie z Ukrainy – są idealną receptą dla polskich pracodawców, którym brakuje rąk do pracy. Czy słusznie pokładamy w nich tak spore nadzieje?

SZ: Wielu osobom tak się wydaje, jednak nie jest to prawda. Tego typu pracownicy z reguły napływają do naszego kraju większymi grupami, przez co uzupełniają deficyty pracownicze w zawodach fizycznych, takich jak choćby kierowcy, budowlańcy czy spawacze. Niestety, jest to dobre rozwiązanie, ale tylko na moment. Spory procent pracowników zza naszej wschodniej granicy zatrudnia się w Polsce bez obowiązkowych pozwoleń na pracę, przez co w ciągu roku mogą oni pracować tylko przez sześć miesięcy. Po tym okresie zmuszeni są rezygnować ze swoich zatrudnień, a pracodawca zmuszony jest kolejny raz głowić się nad znalezieniem nowych rąk do pracy.  

InWork: Większość z nich [red. Ukraińców] nie mówi w języku polskim, prawda? Czy może to mieć negatywny wpływ na panującą atmosferę w pracy, która – co nie od dzisiaj wiadomo – jest tak ważna?

SZ: Tak, zdecydowanie. Brak znajomości naszego języka może znacząco wpływać na panującą atmosferę wewnątrz danej firmy. A szkoda, bo – można powiedzieć – od pozytywnie nakręconej atmosfery wszystko powinno się zaczynać. Wiem o tym doskonale. W naszej firmie ten aspekt jest prowadzony wzorowo, dzięki czemu możemy liczyć na nieustanny rozwój, a przy tym miło spędzać czas. 

InWork: A sposób bycia? Czy pracownik z Ukrainy różni się od tego z Polski w swoim codziennym zachowaniu?

SZ: Trudno jest to ocenić, bowiem swoją opinią mógłbym kogoś bezpodstawnie skrzywdzić. Tak, jak w każdej grupie narodowej, jest to zależne od indywidualnych cech charakterów. W naszym kraju jest dość spora niechęć do Ukraińców, wynosząca ponad 40 punktów procentowych. Co prawda z biegiem czasu maleje, jednak wciąć jest to dość spory odsetek. Dlaczego tak się dzieje? Może właśnie chodzi o ten statystyczny brak integracji z pracownikami innych nacji? 

InWork: Wiele Agencji Pośrednictwa Pracy twierdzi, że warto zatrudniać pracowników z Ukrainy ze względu na uproszczone formalności zatrudnienia. Czy faktycznie jest tak kolorowo?

SZ: Jeśli przedsiębiorcy myślą krótkofalowo, to procedura faktycznie nie jest zbytnio skomplikowana. Z doświadczenia wiem, że w biznesie powinno się myśleć perspektywicznie. Pracownik z Ukrainy przyjeżdżający do naszego kraju „za chlebem” potrzebuje dwóch pozwoleń: do pobytu na terytorium RP i do podjęcia zatrudnienia. Jeśli dany cudzoziemiec przebywa u nas jedynie za pośrednictwem wizy lub zezwolenia na pobyt czasowy, można powierzyć mu pracę za sprawą specjalnego oświadczenia i wtedy procedura jest dość prosta. Jednak trzeba pamiętać, że będzie on mógł u nas pracować jedynie przez najbliższe sześć miesięcy w ciągu roku. W innych przypadkach sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana.  

InWork: Czyli twierdzenie, że ta procedura jest najprostsza na świecie jest fałszywe? Co tego typu nieprawdziwym zagraniem próbują osiągnąć takie agencje?

SZ: Ze 100 – procentową pewnością nie mogę tego stwierdzić, ale wiem, że agencjom specjalizującym się w zatrudnianiu Ukraińców w głównej mierze zależy na ponadprzeciętnym zarobku. Każdy pracownik, który znajdzie za ich pomocą zatrudnienie w naszym kraju będzie zmuszony „oddać” pewną część swojego wynagrodzenia. W zamian za to dostanie prowizoryczne zakwaterowanie, a czasami też wyżywienie. Dlatego zawsze uważałem i dalej będę uważał, że lepszym rozwiązaniem jest zatrudnienie polskiego pracownika, praktycznie za te same pieniądze.  

InWork: Mówi się też, że Ukraińcy są nawet przesadnie zmotywowani do pracy. Czy może to mieć pozytywny wpływ również w dłuższej perspektywie?

SZ: O ile w powyższych tematach byłem bardziej ostrożny, teraz muszę wykazać się pełną stanowczością. Człowiek nie jest maszyną i nikt nie powinien tej prawdy kwestionować. Praca ponad siły nigdy nie ma pozytywnego wpływu, nawet w najbardziej wyszukanych przypadkach. Pracownicy mogą wykonywać swoje zawodowe obowiązki nawet 16 godzin dziennie, pracować w dni ustawowo wolne i weekendy, ale po jakimś czasie ich wydajność prawdopodobnie spadnie aż do tego stopnia, że nie będą w stanie wyrobić później zwykłej 8. godzinnej normy w ciągu 16 godzin.  

InWork: Jakie są różnice, jeżeli chodzi o koszty, z jakimi powinien liczyć się pracodawca zatrudniający Ukraińca zamiast Polaka?

SZ: Sprawa jest prosta. Zatrudniając polskiego pracownika interesujemy się jedynie jego pensją. Jego czas wolny, życie rodzinne nas nie obchodzi i dzięki temu mamy poczucie graniczące z pewnością, że pojawi się on następnego dnia w pracy. W przypadku Ukraińskiego pracownika martwimy się dodatkowo jego zakwaterowaniem, wyżywieniem, różnego typu pozwoleniami, co w konsekwencji może prowadzić do niezłego zawrotu głowy. Ktoś może powiedzieć, że wszystkim zajmą się prywatne agencje pracy. Teoretycznie tak, ale praktyka nie jest już tak łaskawa.

InWork: Podsumowując: dlaczego Pan twierdzi, że zatrudnianie rodzimych pracowników jest wartością dodatnią? Wyróżnia to firmę InWork na tle innych Agencji Pracy?

SZ: Postawiliśmy tylko na polskich pracowników, bo nie uważamy, by odbiegali oni od swoich wschodnich sąsiadów pracowitością, zaradnością czy odpowiedzialnością. To, co słyszy się obecnie w ogólnopolskich mediach, to mit. Dlaczego mamy stawiać na cudzoziemców, skoro nasi rodacy równie chętnie podejmą się wszelkiego rodzaju prac? Dodatkowo – jak już poniekąd powiedziałem wcześniej – pracodawcy zatrudniający Polaków zaoszczędzają swój cenny czas i nie muszą przystosowywać ich do specyfiki polskiego systemu gospodarczego. W przypadku Ukraińców jest zgoła odmiennie. Myślę, że jest to ogromny walor wyróżniający naszą firmę w branży HR na tle pozostałych, który z pewnością w niedalekiej przyszłości wpłynie pozytywnie nie tylko na naszą firmę, ale też na cały polski rynek pracy.

InWork: Dziękuję za ten krótki, ale bardzo treściwy wywiad.

SZ: Również bardzo dziękuję.