Jak zarabiać w domu w czasie pandemii?

Jak zarabiać w domu w czasie pandemii?

1 400000, a niektórzy eksperci prognozują nawet ponad 2 000000 – tyle pracowników może zostać bez pracy w Polsce przez koronawirusa. Jak zarabiać w domu w czasie pandemii?

Kryzys

Coraz więcej zarażonych wirusem Covid-19, obowiązkowe kwarantanny, zamknięcie zewnętrznych granic, wielkopowierzchniowych galerii handlowych czy stacjonarnych restauracji sprawiło, że rynek pracy z rynku pracownika zamienił się w rynek pracodawcy. Przykładami są takie branże, jak: gastronomia (300 tysięcy osób), turystyka i transport (700 tysięcy) oraz kultura i rozrywka (150 tysięcy). W wyjątkowo problematycznej sytuacji znalazło się prawie 4 miliony ludzi prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą lub pracujących na tzw. umowach śmieciowych. Ich zawodowe poczynania nie są ochronione prawem pracy, przez co ewentualne zawieszenie działalności wiąże się automatycznie z całkowitą utratą dochodów.

Problemy studentów

Kryzys – nie boimy użyć się tego słowa – dotknął też uczniów i studentów, dorabiających sobie w wolnym czasie. Niestety, obecnie nikt nie szuka hostess czy statystów na plany zdjęciowe. Różnego rodzaju targi, eventy czy plany zdjęciowe z oczywistych względów zostały przesunięte lub odwołane. 

Jak w takim razie przetrwać ten trudny czas? Poniżej zaproponujemy Wam kilka szybkich i prostych rozwiązań na podreperowanie domowych budżetów. Może nie sprawią one, że z dnia na dzień zostaniesz milionerem, ale na pewno pomogą Ci przetrwać ten trudny czas pandemii.

Jak zarabiać w domu czasie pandemii? Zapchana szafa

Ten sposób jest dostępny praktycznie dla wszystkich. W czasie izolacji od świata zewnętrznego wielu narzeka na znużenie, dlatego to idealna okazja, aby „przewietrzyć” trochę szafę i zrezygnować z niepotrzebnych rzeczy. Najlepszym narzędziem do sfinalizowania tej transakcji będzie niewątpliwie Internet. OLX czy Allegro każdego dnia odwiedzają miliony internautów, a część z nich na pewno będzie zainteresowana Twoją propozycją. Oprócz ubrań, których w przeważającej części nawet ani razu nie założyłeś/założyłaś, możesz też sprzedać inne dobra. Sprzęt elektroniczny, niepotrzebne umeblowanie, zabawki, płyty, instrumenty – wachlarz możliwości jest nieograniczony. Nawet, jeśli za jedną sprzedaną rzecz zarobisz kilkanaście złotych, to i tak jest to lepsze niż bezczynne siedzenie i narzekanie na swój niefortunny los. Aby Twoje oferty cieszyły się sporym zainteresowaniem, nie zapomnij o ich odpowiedniej ekspozycji. Wyraźne, dobrze doświetlone zdjęcie produktu to absolutna podstawa. Większość ludzi jest wzrokowcami. Na pewno nie zaszkodzi też umieszczenie apetycznego opisu.

Domowa restauracja

Podczas pandemii możesz zająć się gotowaniem i sprzedawać je swoim sąsiadom. Nietrudno wyobrazić sobie, że obecnie jest wiele osób, które nie lubią lub nie potrafią gotować. Z dnia na dzień zostały one zamknięte w swoich domach, a ich ulubione restauracje przestały działać nawet z opcją dostawy (zdarzają się i takie). Jeśli dobrze gotujesz albo wcześniej zajmowałeś/zajmowałaś się tym zawodowo, zastanów się nad opcją zaproponowania najbliższej okolicy własnego autorstwa obiadów. Takie ogłoszenia możesz zamieszczać na forach osiedlowych czy grupach sąsiedzkich na Facebooku. Pamiętaj przy tym, że aby świadczyć tego typu usługę, konieczne jest posiadanie książeczki sanepidowskiej.

Sprzedaż wiedzy online

Swoje umiejętności możesz sprzedawać też online. Dla przykładu, możesz prowadzić korepetycje dla uczniów zamkniętych w domach. Uczniowie uczą się obecnie w trybie zdalnym, co jeszcze bardziej utrudnia im przyswojenie wiedzy z przedmiotów, z którymi po prostu sobie nie radzą. Natomiast wielu rodziców nie ma umiejętności pedagogicznych, a w przypadku materiału starszych klas, po prostu nie ma odpowiedniej wiedzy, by pomagać swoich dzieciom. Masz odpowiednią wiedzę z matematyki, biologii, polskiego czy jakiegokolwiek innego przedmiotu? Wystaw swoje ogłoszenie na grupie z korepetycjami. Najczęściej spotykane ceny to 30 – 40 złotych za godzinę korepetycji przez Skype czy inny komunikator. Publikując ogłoszenie, opisz koniecznie swoje doświadczenie w nauczaniu oraz wykształcenie. Jeśli masz taką możliwość, dodaj również referencje od swoich uczniów lub ich rodziców.

Inne umiejętności online

Nauczanie online to nie tylko najmłodsi odbiorcy i szkolne przedmioty. Wiele osób nie chce spędzać całych dni siedząc na kanapie i oglądając Netflixa. Niektórzy chcą w sposób produktywny wykorzystać wolny czas i nauczyć się nowych umiejętności. Jeśli:
– znasz język obcy
– potrafisz grać na jakimś instrumencie muzycznym
– umiesz szyć ubrania
– jesteś trenerem personalnym
Jak zarabiać w domu w czasie pandemii? Internet w połączeniu z Twoimi umiejętnościami to idealne pole manewru dla Ciebie! Przy odrobinie chęci i inwencji twórczej może się okazać, że z poziomu domowego zacisza będziesz w stanie osiągać 100 – 200 złotych dziennie na czysto. Dodatkowym plusem jest fakt, że narzędzia online dają możliwość przyjmowania klientów w jednym czasie. Dla przykładu, możesz prowadzić trening dla kilku osób jednocześnie. To sprawi, że za jedną kilkudziesięciominutową sesję zarobisz kilkakrotnie. 

Branże potrzebujące pracowników

Choć pandemia koronawirusa istotnie zdławiła rynek pracy, to wciąż funkcjonują branże poszukujące pracowników. Hurtownie, sklepy spożywcze – to jedne z niewielu punktów handlowych, które nie zostały dotknięte śmiercionośnym wirusem. Ponadto, część punktów handlowych – za przyzwoleniem rządu – wydłużyła godziny pracy, przez co potrzebują one dodatkowych rąk do pracy. 

Branża logistyczna

Wydaje się, że jeszcze większe oblężenie przeżywają firmy logistyczne, a konkretniej te kurierskie (jak choćby DPD). Kryzysowa sytuacja epidemiologiczna sprawiła, że praktycznie z dnia na dzień ludzie stracili szansę na stacjonarne zakupy (wykluczając artykuły spożywcze). Teraz zakup przez Internet ubrania, telefonu, zegarka, ziół to jedyna możliwość. Zazwyczaj oferują one pracę na stanowiskach pracownika sortowni paczek lub kuriera. Nawet, jeśli nie wydaje Ci się to ofertą marzeń, to i tak warto zastanowić się czy nie warto tymczasowo z tej okazji skorzystać. Rynek pracy, jaki do tej pory znaliśmy, prawdopodobnie zniknął na kilka najbliższych lat. Pracownicy już nie będą mogli pozwolić sobie na wybrzydzanie i przebieranie w setkach ofert pracy. 

Praca „na czarno” – zapewne większość z Was spotkało się kiedyś z tym potocznym terminem. Choć w Polsce z roku na rok rozmiary tzw. szarej strefy nieustannie maleją, to problem jednak w dalszym ciągu występuje. Gdzie wypatrywać realnych przyczyn? Przede wszystkim we wskaźniku bezrobocia, który – choć najmniejszy od kilkudziesięciu lat – w Polsce wynosi około 5. procent. Osoby poszukujące pracy często zgadzają się na pracę bez umowy ze względu na nikłą szansę na legalne zatrudnienie w pobliżu miejsca swojego zamieszkania (szczególnie w mniejszych miejscowościach). Zjawisko to dotyczy głównie najbiedniejszych terenów naszego kraju. Jak z tym walczyć i nie dać się oszukać?

Nie chcąc dać się wykorzystać naszemu pracodawcy, na pewno trzeba wzorowo orientować się w różnorodności sytuacji, w których mamy do czynienia z potencjalnym łamaniem prawa. Poniżej przedstawiamy kilka ewentualnych wariantów:

  • Brak jakiejkolwiek pisemnej umowy, określającej jej rodzaj i podstawowe warunki.
  • Brak posiadanego ubezpieczenia pracownika, które jest obowiązkowe (kwestia ta leży po stronie pracodawcy).
  • Zatrudnienie imigranta bez posiadanego pozwolenia o pracę.
  • Zlecenie przez pracodawcę pracy osobie bezrobotnej bez poinformowania o tym fakcie odpowiedniego urzędu pracy.
  • Podjęcie pracy bez poinformowania o tym odpowiedniego urzędu pracy (w przypadku, kiedy dana osoba oficjalnie posiada status osoby bezrobotnej).

Wszystkie tego typu przypadki są kategorycznie zabronione przez prawo i nigdy – nawet w najbardziej wyszukanych okolicznościach – nie powinny mieć miejsca. A co, jeśli jednak się zdarzą? Wówczas winowajcy powinni liczyć się z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Z jakimi konkretnie? 

Konsekwencje dla pracownika:

  • Kto podejmie pracę bez uprzedniego wyrejestrowania się z urzędu pracy jako bezrobotny, podlega karze grzywny w wysokości 500 – 5000 złotych.

Konsekwencje dla pracodawcy:

  • Niesporządzenie pisemnej umowy – kara w wysokości do 2. tysięcy złotych.
  • Jeśli wykroczenie niesporządzenia pisemnej umowy powtarza się – mandat karny do 5. tysięcy złotych.
  • W przypadku nieprawidłowości inspektor pracy ma prawo skierować sprawę do sądu – wówczas wysokość kary może wahać się od tysiąca do nawet 30. tysięcy złotych.
  • Za nieuwzględnienie niezbędnych danych, potrzebnych do naliczenia wysokości składek na Fundusz Pracy – mandat karny 3 – 5 tysięcy złotych.
  • Za nieopłacanie składek za pracownika – 5. tysięcy złotych kary.
  • Jeżeli przedsiębiorca zostanie uznany za winnego przestępstwa skarbowego, grozi mu kara w wysokości nawet 720. składek dziennych, a także ograniczenie lub pozbawienie wolności do lat 3.

Widzimy, że o wiele surowsze kary grożą pracodawcom, a nie – jak się wielu wydaje – pracownikom. Ci dodatkowo mogą sprzyjać losowi i w przypadku jakichkolwiek uchybień każdorazowo zgłaszać je do Państwowej Inspekcji Pracy.

Okazuje się, że najwięcej osób pracuje „na czarno” w rolnictwie i ogrodnictwie. Są to sektory, w których od wielu lat zatrudnia się pracowników sezonowych bez umowy. Niestety, właśnie w tych branżach dochodzi do największej ilości nieszczęśliwych wypadków przy pracy. Wszyscy, którym los rzuci tego typu kłodę pod nogi są skazani tylko na siebie, co wydaje się w wystarczającym stopniu oddziaływać na wyobraźnie tych, którzy jeszcze próbują bagatelizować ważność legalności zatrudnienia.