Praca “na czarno” – kto i w jaki sposób za to odpowie?

Praca „na czarno” – zapewne większość z Was spotkało się kiedyś z tym potocznym terminem. Choć w Polsce z roku na rok rozmiary tzw. szarej strefy nieustannie maleją, to problem jednak w dalszym ciągu występuje. Gdzie wypatrywać realnych przyczyn? Przede wszystkim we wskaźniku bezrobocia, który – choć najmniejszy od kilkudziesięciu lat – w Polsce wynosi około 5. procent. Osoby poszukujące pracy często zgadzają się na pracę bez umowy ze względu na nikłą szansę na legalne zatrudnienie w pobliżu miejsca swojego zamieszkania (szczególnie w mniejszych miejscowościach). Zjawisko to dotyczy głównie najbiedniejszych terenów naszego kraju. Jak z tym walczyć i nie dać się oszukać?

Nie chcąc dać się wykorzystać naszemu pracodawcy, na pewno trzeba wzorowo orientować się w różnorodności sytuacji, w których mamy do czynienia z potencjalnym łamaniem prawa. Poniżej przedstawiamy kilka ewentualnych wariantów:

  • Brak jakiejkolwiek pisemnej umowy, określającej jej rodzaj i podstawowe warunki.
  • Brak posiadanego ubezpieczenia pracownika, które jest obowiązkowe (kwestia ta leży po stronie pracodawcy).
  • Zatrudnienie imigranta bez posiadanego pozwolenia o pracę.
  • Zlecenie przez pracodawcę pracy osobie bezrobotnej bez poinformowania o tym fakcie odpowiedniego urzędu pracy.
  • Podjęcie pracy bez poinformowania o tym odpowiedniego urzędu pracy (w przypadku, kiedy dana osoba oficjalnie posiada status osoby bezrobotnej).

Wszystkie tego typu przypadki są kategorycznie zabronione przez prawo i nigdy – nawet w najbardziej wyszukanych okolicznościach – nie powinny mieć miejsca. A co, jeśli jednak się zdarzą? Wówczas winowajcy powinni liczyć się z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Z jakimi konkretnie? 

Konsekwencje dla pracownika:

  • Kto podejmie pracę bez uprzedniego wyrejestrowania się z urzędu pracy jako bezrobotny, podlega karze grzywny w wysokości 500 – 5000 złotych.

Konsekwencje dla pracodawcy:

  • Niesporządzenie pisemnej umowy – kara w wysokości do 2. tysięcy złotych.
  • Jeśli wykroczenie niesporządzenia pisemnej umowy powtarza się – mandat karny do 5. tysięcy złotych.
  • W przypadku nieprawidłowości inspektor pracy ma prawo skierować sprawę do sądu – wówczas wysokość kary może wahać się od tysiąca do nawet 30. tysięcy złotych.
  • Za nieuwzględnienie niezbędnych danych, potrzebnych do naliczenia wysokości składek na Fundusz Pracy – mandat karny 3 – 5 tysięcy złotych.
  • Za nieopłacanie składek za pracownika – 5. tysięcy złotych kary.
  • Jeżeli przedsiębiorca zostanie uznany za winnego przestępstwa skarbowego, grozi mu kara w wysokości nawet 720. składek dziennych, a także ograniczenie lub pozbawienie wolności do lat 3.

Widzimy, że o wiele surowsze kary grożą pracodawcom, a nie – jak się wielu wydaje – pracownikom. Ci dodatkowo mogą sprzyjać losowi i w przypadku jakichkolwiek uchybień każdorazowo zgłaszać je do Państwowej Inspekcji Pracy.

Okazuje się, że najwięcej osób pracuje „na czarno” w rolnictwie i ogrodnictwie. Są to sektory, w których od wielu lat zatrudnia się pracowników sezonowych bez umowy. Niestety, właśnie w tych branżach dochodzi do największej ilości nieszczęśliwych wypadków przy pracy. Wszyscy, którym los rzuci tego typu kłodę pod nogi są skazani tylko na siebie, co wydaje się w wystarczającym stopniu oddziaływać na wyobraźnie tych, którzy jeszcze próbują bagatelizować ważność legalności zatrudnienia.